Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

FOTOCERAMIKA. cz. 3 i pół.

Wstęp.


Zanim mogłem ocenić swoje pierwsze próby - musiałem zorganizować sobie pracownię. Nie było to trudne. Do ciemni fotograficznej wstawiłem suszarkę laboratoryjną, a na ścianie zainstalowałem 500 watowy halogenowy reflektor do naświetlania szklanych płyt pokrytych chromianową emulsją. Nawiasem mówiąc - cała ta technologia, łącznie z wypalaniem porcelanek - żarła kilowaty na potęgę, ale wtedy to się jeszcze troszkę opłacało. Nie do pomyślenia przy dzisiejszych wycenach, gdzie rzeczywiste zużycie energii nijak się ma do rachunku, który trzeba zapłacić.

W przedinternetowej erze dużo trudniejsze były zakupy różnych rzadkich substancji (najrzadszą z nich jest guma arabska, a jeszcze bardziej najrzadszą - asfalt syryjski) potrzebnych maniakom uprawiającym szlachetne techniki fotograficzne. Było trudniej, ale pewnie dużo taniej niż teraz.

Potrzebnych chemikaliów szukałem w ogłoszeniach. Były wtedy takie wydawnictwa drukujące wyłącznie ogłoszenia. W latach 90. ba…

Najnowsze posty

FOTOCERAMIKA cz. 2

Dni temu parę na FB...