Zapomniana rocznica

Równo 50 lat temu miało miejsce niezwykle ważne wydarzenie w Wielkiej Brytanii. 
Pierwsze skojarzenie?
Nie, nie było to żadne wydarzenie polityczne. Ani żaden Brytyjczyk nie dostał Nagrody Nobla, anie żadnej innej.
Nie otwarto Eurotunnelu. Concordy już latały i te z nazwą ,,Concorde'' (seryjne numery nieparzyste), i te z nazwą ,,Concord'' (seryjne numery parzyste).

Nie pamiętamy, że 50 lat i jeden dzień temu brytyjski funt dzielił się jeszcze na 20 szylingów, a szyling na 240 pensów.

A 50 lat temu wszedł w życie nowy system monetarny. Nadal był i jest funt, ale już dzielił się i dzieli od tej pory na 100 pensów - czyli tak jak w ,,cywilizowanych'' krajach.
I nie tylko to. 

To początek systemu metrycznego w Wielkiej Brytanii.
Wszystko zostało znakomicie przygotowane - tego dnia pojawiły się nowe monety, sprawnie zamieniano stare pensy i szylingi na nowe i.t.d.

Cała Brytania była oplakatowana i chodziło nie tylko o system monetarny. Plakaty z atrakcyjnymi dziewczynami i ich wymiarami podanymi w stopach i calach, a także w centymetrach i metrach.

Przeszło bezboleśnie. Oficjalnie w Wielkiej Brytanii panuje od 50 lat system metryczny.  

Jasne nadal w obiegu są mile (na znakach drogowych i nie tylko).
Stary system z kolejnymi modyfikacjami funkcjonował w Anglii, a później w Wielkiej Brytanii od czasów rzymskich.

Obecnie stary tzw. imperialny system miar oficjalnie funkcjonuje wyłącznie w USA, Liberii i Birmie (Myanmar). 

System monetarny ma swoje źródło podobno w rzymskim systemie wag. System miar - do pewnego stopnia podobnie.

Chyba jednak mit.

Faktem jest, że w starożytności (jeszcze w czasach rzymskich na wschodzie) funkcjonowały talenty i miny na określenie znacznych wartości - talent to 30 min - czyli waga od 26-do 30 kg srebra.
A poza tym pojawiały się lokalnie monety o różnych wartościach nazwach i nominałach. Złote, srebrne miedziane, brązowe...
Starożytny Rzym (republika, a może jeszcze królestwo) najprawdopodobniej przyjął od sąsiednich Greków lub Etrusków, ale ponieważ nie było to wtedy państwo znaczące, więc jednostka o wartości talentu srebra nie była im potrzebna. 
Praktyczni Rzymianie nazwali minę libra - jako podstawowa jednostka wagi i ta nazwa przetrwała wieki. 
Do naszych czasów. No prawie.
Wraz z rozrostem państwa rzymskiego podbijano nowe tereny z własnymi systemami płatniczymi, więc tak naprawdę robił się coraz większy bałagan.
Porządek zaprowadził dopiero cesarz Oktawian August. 
Od jego czasów podstawową jednostką monetarną był aureus (jak sama nazwa wskazuje złoty). Ówże dzielił się na 25 denarów (srebrnych), a dalej Rzymianie zastosowali system dwójkowy (no - z jednym wyjątkiem). Denar dzielił się na 2 quinariusy, te z kolei na 2 sestertiusy, sestertius na 2 dupondiusy, idąc dalej dupondius to 2 asy, 1 as to 2 semisy, ale również as - to 4 quadransy i żeby było śmieszniej 5/12 asa to był quincunx.
W życiu codziennym za Oktawiana płacono asami, w przypadku większych sum sestercami no ew. denarami. Żołd legionisty za w/w/ władcy wynosił 228 denarów rocznie - czyli 19 denarów miesięcznie. Aureusy były raczej jednostką obrachunkową - 1 aureus - to 400 asów.

Pierwszy wielki kryzys nastąpił już za Nerona i wtedy zaczęto bić aureusy o mniejszej niż dotychczas wadze. 
Historia rzymskiego systemu monetarnego jest sama w sobie ciekawa, ale dla celów niniejszego tekstu wystarczy powiedzieć, że system monetarny reformowali po kolei Karakala, Dioklecjan, Konstantyn Wielki, czy Julian Apostata. 
Widać postępującą inflację wraz z coraz gorszą kondycja cesarstwa. W końcu w roku 383 wprowadzono do użytku brązową monetę minimus - o wadze ca 1g. Dokładnie 1/320 rzymskiej libry - ca 327 g).
A teraz najlepsze: pod koniec IV wieku. jako jednostka zaczęły kursować follisy (w pewnym okresie historii Rzymu funkcjonowały monety o tej samej nazwie). Te ,,nowe'' follisy to były zapieczętowane worki zawierające konkretną ilość minimusów.  Follisy zawierały różne ilości minimusów.
Warto też dodać, że w pewnym momencie aureus został zastąpiony solidem. 1 solid = jeden dawny aureus.
 W połowie V wieku za solida trzeba było zapłacić ponad 7000 minimusów. Na dodatek Walentynian III chcąc ściągnąć złoto z prowincji zarządził, by ówczesni lichwiarze płacili w prowincjach za 1 solida 7000 minimusów, a w Rzymie dostawali za solida 7200 minimusów. 
Też piękny pomysł.
Wkrótce potem Cesarstwo Zachodnie upadło.

Prawdopodobnie jakoś w środkowym Średniowieczu ukształtował się taki system: 1 libra dzieliła się na 20 solidów, a jeden solid na 12 denariusów. Były jeszcze oczywiście monety zdawkowe.

Włoska nazwa lira - to oczywiście od libra, podobnie francuska livre. (Gdy te pół wieku temu chadzałem na lektorat języka francuskiego moje p.t. koleżeństwo miało zawsze problem z rodzajem gramatycznym słowa ,,książka'' po francusku - zawsze było ,,la livre'', a Madame cierpliwie tłumaczyła, że książka to ,,le livre'', a ,,la livre'' - to moneta, waga etc. Rzymienie nie mieli problemu z rodzajem: liber - książka, libra - waga.)

1 lira = 20 soldi, 1 livre = 20 sous. 
1 funt angielski = 20 szylingów - 1 szyling 20 pensów.

Symbol funta to pisana - przekreślona wielka litera ,,L''.
Symbol szylinga - to ,,s'' - nie od ,,shilling'' - tylko od ,,solidus''. A pensa - ,,d'' - no oczywiście - denarius.

Przed 1971 rokiem oficjalnie były jeszcze farthings - ,,szelągi'' (?) - o wartości 1/4 pensa. 

W średniowieczu funkcjonowała jeszcze ,,marka'' - 3 marki = 2 funty.
A po 1824 roku ustanowiono tzw. system imperialny, który wyglądał tak

1 funt = 20 szylingów = 240 pensów
1 korona (crown) - 1/4 funta
1 floren (florin) - 1/10 funta.

Prócz tego istniała jednostka rozliczeniowa dla ,,dżentelmenów'' - gwinea = 21 szylingów.

Nie będę opisywał historii wag i miar, bo tam tak naprawdę niewiele jest punktów, w oparciu o które da się zbudować jakąś narrację.

Ale może przytoczę listę starych brytyjskich jednostek (amerykańskie są nieco inne) - może się to komuś przyda.

Wagi:
Podstawowa - 1 funt (w skrócie lb - libra się kłania) = 16 uncji (ounce - oz) = 256 drams 
Był jeszcze grain (faktycznie jak ziarno) = ca 6.5 mg.

A teraz po kolei:
Tona (brytyjska) = 20 hundredweight (cetnar?) = 80 quarters (kwarty - qtr) = 160 stones (kamienie - stn) = 2240 pounds (funtów - lbs).

Jednostki długości:
1 cal (inch - in) ca 2,54 cm.
I dalej: 12 cali to stopa (foot - ft), 3 stopy to jard (yard- yd), 
Dalej jest śmiesznie, bo to pewnie pozostałości jakichś wcześniejszych systemów miar:
perch, rod = 16,5 stopy, chain = 4 rods, furlong = 10 chains, mile = 8 furlongs, league = 3 miles.
Mogło być tak, że brytyjski system miar jest złożeniem dwóch wcześniejszych.

 Dziś formalnie w Wielkiej Brytanii obowiązuje system metryczny, ale i tak mieszkańcy często używają starych jednostek - podobnie w Irlandii. Sam kiedyś zostałem zapytany przez zaprzyjaźnionego Irlandczyka ile kamieni ważę? Wtedy było sporo ok. 21.
Nawet przy moim wzroście była to niezła nadwaga.

Na zakończenie trzy uwagi:
- pod koniec XVIII wieku Brytyjczycy odmówili współpracy z Francją na temat tworzenia systemu metrycznego, we Francji wprowadzono go w 1795 roku
- nazwę i koncepcję metr po raz pierwszy wprowadzili ks. prof. Stanisław Pudłowski ówczesny rektor Akademii Krakowskiej w latach 30 XVII wieku w pracy napisanej razem ze swym ówczesnym współpracownikiem Tomaszem Buratinim (swoją drogą dość kontrowersyjna postać z tego Buratiniego - a szkoda). Założono, że metr ,,katolicki'' (czyli wg ówczesnych znaczeń ,,powszechny'') powinien być długości 1/40000000 długości południka i popełniono w rachunkach ten sam błąd co Francuzi sto kilkadziesiąt lat później. Metr w tej koncepcji miał być dzielony w systemie dwójkowym, a nie dziesiętnym
- całe szczęście, że Brytyjczycy nie wpadli na idiotyczny pomysł, by zmienić ruch na prawostronny

Na dziś dość wymądrzania się.

Komentarze

  1. errata: ks. Pudłowki i Buratini to XVII, a nie XV wiek oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  2. Errata 2: „w pewnym okresie historii Rzymu funkcjonowały onety o tej samej nazwie”. Monety. Onet to dopiero od 1996 roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brytole to dziwaczny naród. I jeszcze ten ruch lewostronny...
    Dobrze, że sobie poszli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruch lewostronny ma głęboki sens. Większość populacji jest prawooczna. Kierowca prawooczny ma w polu widzenia prawego oka (co najmniej połowę jego) zupełnie zbędne w tym przypadku wnętrze samochodu, za to słabszym lewym obserwuje ruch po lewej stronie samochodu, i częściowo do tyłu i przodu.
      Inaczej mówiąc w przypadku ruchu prawostronnego wzrok kierowcy jest znacznie gorzej wykorzystany niż w przypadku ruchu ruchu lewostronnego. A co za tym idzie ruch lewostronny jest bardziej bezpieczny. To zresztą potwierdzają badania.
      To zresztą był pierwotnie używany ruch w Europie. Dopiero Francuzi wraz z wojskami Napoleona ruch prawostronny, choć w wielu krajach ruch lewostronny istniał do II wojny światowej i później (Czechosłowacja, Szwecja...).
      Prawdopodobnie ponieważ sporo krajów przeszło na ruch prawostronny, za nimi dostosowały się inne, ale nie było to roztropne.

      Usuń
    2. Ruch prawostronny był dla mnie równie głupim pomysłem jak francuski rewolucyjny kalendarz.
      Co prawda nie oni go wymyślili. Chyba pierwszym krajem zachodu, który toto wprowadził była Dania wówczas dynastycznie powiązana z Rosja, a tam ten ruch juz obowiązywał wcześniej.
      Mamy w Europie po prostu ,,ruski'' ruch prawostronny i tyle. :-)

      Usuń
  4. Co Wy na to?
    https://wyborcza.pl/7,75968,26793506,gowin-on-powinien-zniknac-z-polskiej-polityki.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.1.glowka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polityka ma to do siebie, że niestety jest brudna. I niestety może być tak, że trzeba ją robić za pomocą różnych (że tak powiem po sienkiewiczowsku) takich synów.
      Taki Talleyrand...
      Wyjątkowy łajdak.
      Napoleon powiedział o nim ,,gówno w jedwabnych pończochach''. A jego osobisty syn (nieważne, że nieślubny) się go wyparł. Synem był wielki malarz Eugène Delacroix.
      I Talleyrand i Metternich nie byli aniołami białopiórym, ale byli niestety wybitnymi politykami mającymi wpływ na losy Europy.
      Eliza M. jak widać jeszcze jest bardzo młoda...
      Tak trochę (ale nie do końca) à propos - polecam książkę Maurizio Viroli ,,Uśmiech Machiavellego''.
      Nie jestem miłośnikiem Gowina, dla mnie jest on m.in. fundamentalistą lustracyjnym, a to w moich oczach go przekreśla.
      Tylko case, by case i robi to specjalny sąd wg procedury karnej. I jedyne kryterium - czy delikwent skrzywdził konkretnego człowieka lub konkretnych ludzi.
      Żadne kawałki typu ,,niepowetowane szkody'', albo inne takie.
      Nie wiem, czy on jest kreacjonistą jak Giertych. Niech sobie będzie. Ja nie rozumiem kreacjonizmu, bo zakłada, że Stwórca jest mądry i logiczny, więc po co miałby tworzyć np. skamieliny dinozaurów...

      Dopóki nasz kraj go może potrzebować, niech sobie jest a potem niech go wyberze elektorat - albo nie.
      To jest jedna z immanentnych cech demokreacji. Jest ich jeszcze trochę, ale może o tym kiedy indziej.

      Usuń
  5. Znalazłam coś naprawdę ciekawego:
    https://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,26775672,wymazany-krol-zycia.html#S.zajawka_magazynowa-K.C-B.3-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ciekawe. Przeczytałem ,,Dyzmę'', ,,Znachora'', ,,Profesora Wilczura'', ,,Prokurator Alicja Horn'' i ,,Pamiętnik pani Hanki''.
      Sprawny literat. Fajnie się toto czytało.
      Politycznie mi z nim kompletnie nie po drodze.
      Endek.

      Usuń
    2. A tak BTW drugi dzień wisi powyższy tekst i cisza.
      Czyżby brak zainteresowania/zapotrzebowania?

      Usuń
    3. KMI, u mnie akurat nie jest to brak zainteresowania, a raczej pewna bezradność. Twoje wpisy zawsze mnie inspirują do pogłębiania wiedzy o świecie. Jeszcze kilkanaście dni temu nawet czytać mi się nie chciało; internet mnie męczył; gapiłem się tylko w telewizor. Mam dziury w pamięci i poczucie krzywdy, jakbym był zdyskwalifikowany za zbyt długie narty, chociaż mam lęk wysokości już od samego patrzenia na skocznię.

      Usuń
  6. Piesie, gdzie się podziewasz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jest mieć powiadomienia. W mailu wszystko jest jak napisałeś. Nie zauważyłam niczego niestosownego. Wszystko trzyma się kupy 😉

      Usuń
  8. Komentarz został usunięty, bo autor wpisał jedno słowo, które nie pasowało do całości.
    Chodzi o różne lęki ;)
    Wracając do języków używanych przez Żydów:
    https://enacademic.com/dic.nsf/enwiki/362479





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od angielskiego dostaję wysypki. Nie umiem zmienić na niemiecki. Pomóż mi, bo chcę przeczytać.

      Usuń
    2. lista języków żydowskich chyba jednak niepełna - widziałem bardziej obszerne.

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo co powyżej. Przede mną, jak widać, nic nie da się ukryć 😉
      Odpowiadam: bo Fb to czarna dziura. Mam tak samo.

      Usuń
  10. Bandytom rośnie poparcie.
    Ktoś mi to wyjaśni?
    https://wydarzenia.interia.pl/polska/news-pis-z-ponad-30-proc-poparciem-ko-przed-polska-2050-nowy-sond,nId,5053797

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tego już nie potrafię wyjaśnić. Nieśmiała próba: bo wielu nie myśli samodzielnie - nie potrafi; albo z wygodnictwa / lenistwa.

      Usuń
  11. juli,
    Jestem, ale miałem różne sprawy na głowie.

    KMI
    Bardzo ciekawy wpis. Temat bezkresny. Np. wątek od écu do euro (Marine Le Pen ma trudności z odróżnieniem).
    https://en.m.wikipedia.org/wiki/European_Currency_Unit
    Albo bitcoins (dzielą sie na satoshi); wystarczyło kupić kilka 10 lat temu, żeby być teraz milionerem...
    Wątek oboczny: definicje, jednostki - sprawy wymagające zaangażowania specjalistów w międzynarodowych organizacjach, np. IUPAC (https://iupac.org/what-we-do/ )

    jerg,
    Aż tak bardzo szczęśliwie im nie rośnie. Mają swoich 30%, tak jak trumpiści czy lepeniści, którzy nie dysponują na wyłączność większością środków przekazu. Chyba w sumie trzeba się cieszyć, że nie mają 90%, ani że już z UE nie wyszliśmy (Brytyjczykom brexit i Amerykanom trumpa załatwił Murdoch). No i mieć nadzieję, że nie wygrają następnych wyborów.

    Dzięki za link do artykułu o językach żydowskich :)
    Ciekawe, że wymieniają tam judeo-czeski, a najwyraźniej nie powstał odrębny judeo-polski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Język knaan jest również uznawany za używany przez Żydów w Polsce (na terenie Polski) co najmniej od połowy X wieku do XVI, kiedy nastąpił znaczny exodus Żydów z Niemiec, którzy przywieźli jidysz, a ten z kolei wyparł knaan.
      Tu źródła są niezwykle skąpe. Zarówno zabytki - trochę napisów na monetach typu ,,Miszka kral'' (hebrajskimi literami na monecie - chyba brakteacie - NB Mieszko III Stary królem nigdy nie został).
      Poza tym jest jeszcze jeden aspekt. Polski i czeski stosunkowo długo - bo jeszcze w XV wieku były sobie bardzo bliskie - wspomina o tym Długosz. Stąd pewnie judeo-polski mógł byc dialektem judeo-czeskiego.
      Oni na terenie Czech byli za czasów Wielkiej Morawy, która obejmowała kawał obecnej południowo-wschodniej Polski. Ponoć pierwsza żydowska gmina na terenie Polski to był Przemyśl - dobrze przed Mieszkiem - jakiś Siemomysł, czy nawet jego ojciec Leszek.
      Więc pewnie było tak. Mieli judeo-czeski i przynieśli do ziemi Wiślan osiedlając się w niej, a dalej język się rozprzestrzeniał.

      Usuń
    2. Co do écu vs euro. Ponoć to Brytyjczykom bardzo się to écu nie podobało, bo nawiązywało do starej francuskiej jednostki monetarnej. A nie chcieli przyjąć do wiadomości, że ma to sens jako skrót od European CUrrency. Podsłuchałem to w kafeterii w PE w Brukseli swego czasu. Dwóch nieznanych mi jegomościów rozmawiało na ten temat. Jacyś asystenci, albo inny personel. Nie było wtedy sesji, więc raczej nie posłowie.

      Usuń
    3. Dziennikarskie dywagacje:
      "Przede wszystkim część uczonych w inskrypcji MSZKA KROL POLSKI widzi jedno z najstarszych zdań w języku polskim, tyle tylko, że zapisane alfabetem hebrajskim. Inni uważają napis ten za zabytek języka knaan, zwanego też judeosłowiańskim. Tym martwym językiem posługiwać się miała diaspora żydowska zamieszkała na obszarach słowiańskich we wczesnym średniowieczu. Rozwinąć się on miał na bazie języków słowiańskich, przede wszystkim języka czeskiego. Według niektórych badaczy to właśnie knaan był językiem, na którego bazie powstało jidisz."
      https://www.rp.pl/artykul/120753-Blogoslawienstwo-Mieszkowi.html

      Usuń
    4. jerg

      na rzeczonym brakteacie - to co da się odczytać to משקא קרל - czyli jadąc od prawej: mem, szin, kof, alef kof, resz, lamed - transkrypcja m sz_k_' k_r_l - reszta nieczytelna - co do tej Polski - to jedynie domysły.
      Po hebrajsku i w innych żydowskich językach pisząc uwzględnia się w zasadzie tylko spółgłoski (to wynika z alternacyjnego charakteru języków semickich, tu wyjątkiem jest pismo etiopskie). To tzw. ktiv male - czyli pismo pełne, górne etc. Elementarze i inne takie, stosują tzw. ktiv khaser - pismo uproszczone (z diakrytykami wskazującymi nieobecne samogłoski + jeszcze paroma ułatwieniami) - system wymyślony w VIII w.n.e. w Tyberiadzie przez tzw. Miszoretów - (miszor - czysty).
      Tu widać ,,ktiv male''
      Alef na końcu ,,miszka'' - zazwyczaj jeśli wyraz kończy się na samogłoskę ,,a'' lub ..e'' na końcu słowa dodaje się literę ,,he'', a nie alef. I to jest dla mnie dziwne.
      Jak widać - samogłoski zostały dośpiewane.
      I teraz - gdyby to był Miszka - to ,,i'' powinno być odnotowane literą jod. A ,,a'' na końcu zastąpione literą ,,he''. Tym bardziej w przypadku ,,Mieszko''. Gdyby na końcu miało być ,,o'' - to na końcu byłby ,,waw'.
      Co do drugiego słowa - tak naprawdę nie wiemy, czy to karl, kral, kerl, krel czy jakkolwiek inaczej.
      Tyle da się wyczytać z napisu na blaszce. Reszta jest zgadywanką - następna litera po ,,lamed'' - od biedy ujdzie za ,,pe'', ale dwie następne? I co to jest to między czymś co ujdzie za kaf i początkowym ,,mem''. Czwarta litera to powinno być ,,szin'' (sin) lub ,,samech'' - ni cholery nie przypomina, ani jednego ani drugiego - chyba, że mincerze wymyślili sobie ,,szin'' z przegłosem (ale w środku szina?).
      Konia z rzędem, kto udowodni, że to staropolski, lub staroczeski etc.
      Żydzi przywędrowali do kraju Wiślan z państwa wielkomorawskiego, które posługiwało się jakimś wariantem staroczeskiego i tak niewiele różniącego się wtedy i długo później od współczesnej mu polszczyzny.
      Języki żydowskie powstawały w ten sposób, że Żydzi próbowali przyswoić sobie język społeczności w której się znaleźli, zapisując go pismem hebrajskim (początkowo, male, a później np. późny jidysz - chaser).
      Tu widzę jakąś niekonsekwencję.
      Raczej było tak, że początkowo był to język judeoczeski, a potem wyewoluował w dialekt (język?) judeopolski wśród Żydów polskich.
      Albo i nie, bo do końca XV wieku w Polsce Żydów tak wielu nie było.
      Jak chcesz się pobawić, to https://pl.wikipedia.org/wiki/Język_knaan
      tam jest ten brakteat, ale IMHO przytoczona tam współczesna transliteracja jest oględnie mówiąc do ...

      Usuń
  12. Jeszcze o pieniądzach:

    https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,152731,26777069,najwieksza-sknera-swiata-hetty-green-te-same-suknie-nosila-latami.html?_ga=2.195063592.52088800.1603540204-1675887750.1603540204#weekend#S.W-K.C-B.3-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  13. Do Hiszpanii (Portugalii, itd) wyjeżdżają spragnieni rajskiego życia polscy emeryci, zachwyceni słońcem, wolnością, kuchnią, demokracją, winem i zupełną nadzwyczajnością tambylców - o ileż z każdego punktu widzenia lepszych od (pogardzanych oczywiście) rodaków. Tambylcy są o sobie nawzajem jak najgorszego zdania.
    https://www.google.com/amp/s/wiadomosci.onet.pl/swiat/hiszpania-zamieszki-po-aresztowaniu-katalonskiego-rapera-pablo-hasela/f8302tr.amp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prawdzie nie wiem jaki jest koszt normalnego życia w Hiszpanii, czy Portugalii - generalnie zupełnie inaczej wygląda wydawanie pieniędzy jako turysta, a jak jako rezydent.
      To oczywiście zależy też od potrzeb. Mieszkanie, jedzenie, ubezpieczenie zdrowotne etc....
      Jakoś nie spotkałem się z zestawieniami, jak można żyć w krajach UE za lokalną średnią (i ile ta średnia wynosi). Na eurostacie jakoś nie trafiłem. Mogłoby być ciekawe.
      Widziałeś takie dane?

      Usuń
  14. No, dobrze, że się pojawiłeś, Piesie, bo już się zaczynałam martwić. 😘

    OdpowiedzUsuń
  15. Ruch lewostronny jest OK. Każdy normalny człowiek wie, że na konia siada się od lewej nie od prawej. I rusza końskim łbem do przodu. I nie ma tu żadnego znaczenia leworęczność czy w przewadze praworęczność.

    A pamiętacie, jak nasz Gospodarz kiedyś opowiadał, że bał się wchodzić do końskiego boksu, bo stał tam jeden wredny koń zadem do wyjścia?

    Przepraszam za długie oddalenie się w niebyt, ale tak mi się w życiu poukładało. Nie, nie dopadł mnie coronawirus, ani żadne takie. Powolutku zaczynam przygotowywać się do wydalenia się w nową sytuację, czyli zostania stypendystą ZUS-u. A to wiąże się z koniecznością zamykania kolejnych aktywności zawodowych na rzecz bardziej prywatnych. Czyli, jest dla mnie nadzieja na ożywienie kontaktów blogowych, które w sposób niewybaczalny zaniedbałem. Wszystkich trzech. Tyle że jak się zaczyna zamykać jedną, to zawsze dopakują dziesięć kolejnych. Co nas ominęło w ubiegłym roku, to odbije się czkawką w bieżącym. Dwie duże kontrole (a nawet trzy): europejska akredytacja wydziału, polska akredytacja wydziału i kontrola z PARP (zakończenie projektu budowy naszego akwarium). Wirtualne nauczanie - normalnie paranoja - uczyć studentów weterynarii wirtualnie. Wypuścimy fachowców nie z tej ziemi. A końca nie widać. Obiecują, że jeszcze ten rok, a mamy się przygotować, że i kolejne. Na szczęście już beze mnie. Definitywnie odpadam za rok.
    Nie obiecuję natychmiastowej poprawy jeśli idzie o sprawy blogowe, ale stopniowo pewnie będę się objawiał. Tfu, pojawiał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow!!! Kopę lat!!! Welcome on board.
      Ja już ZUSuję od 2 lat - zaczął się trzeci
      No ale jeśli ten liczebnik w nicku ma coś wspólnego z datą urodzenia to znaczy, że faktycznie... Ten wiek.
      Choć ja deczko przetrzymałem i chwalę to sobie. Wyższe stypendium.

      Usuń
  16. No dobra, koń ruszał przy lewym krawężniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są co najmniej pośrednie dowody, że Rzym miał ruch lewostronny. Potem całe średniowiecze etc.
      Do mnie mocno przemawia argumentacja z racjonalnym wykorzystaniem słabszego i silniejszego oka.

      Usuń
  17. paradox,
    Jak miło Cię zobaczyć i usłyszeć same dobre wiadomości :)
    Na konia od prawej strony nie wsiadłbym pod żadnym pozorem właśnie dlatego, że jestem totalnie praworęczny - albo bym wsiadł tyłem do przodu ;) Podobnie z jazdą na łyżwach, przeplatanka tylko na lewą nogę, itd. Prawostronnego ruchu mam nadzieję, że nikt zmieniać nie będzie, nie wiem jak to się wiąże z praworęcznością, ale w Londynie przechodzenie przez ulicę było dla mnie nieznośnym doznaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniać pewnie nikt nie będzie, bo to horrendalny koszt. Choć racjonalne.
      Ja się po dwóch dniach przestawiłem. Takie przestawienie jest zresztą zdrowe - powoduje powstanie w mózgu sporej ilości nowych połączeń.
      Korzystne ćwiczenie mózgu.
      Fakt, że było śmiesznie kiedy przyzwyczajony do prawostronnego ruchu usiłowałem wsiąść do samochodu po stronie do której byłem przyzwyczajony, co spowodowało lekkie rozbawienie moich lokalnych przyjaciół.

      Usuń
  18. Witaj, Paradoksie! Wstrzeliłeś się akurat w Dzień Kota, a więc cin cin, za pomyślność Kociarni i Twoją w niej obecność! 🥂

    OdpowiedzUsuń
  19. Też jestem praworęczna. Konno nie jeżdżę, ale na rower wsiadam zawsze od lewej. No i do samochodu - a do tego potrzebny jest ruch prawostronny. Bardzo mi to odpowiada, więc nic nie kombinujcie. 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do samochodu wsiadasz z lewej strony, bo tam jest kierownica. A nie z powodu jakichś predyspozycji. Nie jest problemem przestawić się w tym przypadku.

      Usuń
    2. E tam. A jak kierownica jest z prawej to wsiadasz z prawej. W latach młodych na własne oczy widziałem samochody z kierownicą na środku. Takie czasy.

      Właściwie też już bym się kwalifikował, ale przeciągnąłem, i straciłem wszelką chęć. Ten Czarnek. Jak sobie pomyślałem, że teraz ochwat będę musiał leczyć encyklikami świętego ojca świętego a kolki jego dramatami, to mi się odechciewa.
      Te cyferki przy mnie nic nie znaczą. Wpadły przypadkowo, jak pierwszy raz się logowałem jeszcze na wyborczej. Obie nieparzyste, obie pierwsze, w dodatku siódemka. Gołego paradoxa nie chciało zaakceptować. Przyzwoici tacy.

      Usuń
    3. Kosmaty, nie zrozumiałeś żartu. Mimo że mrugnęłam okiem!

      Usuń
  20. Gdzieś już opowiadałem, może słownie, jeśli pismem i nudzę, to przepraszam. Śniłem kiedyś, że jadę brytyjską motorway. I to jako kierowca. Dziwne, gdy tam mnie wożono nie miałem prawa jazdy. Ale widoki utkwiły w pamięci, więc śnię, że jadę jako kierowca. W środku snu coś mi mówi, że sprawy nie stoją dobrze, bo czemu siedzę po lewej stronie - ta refleksja budzi mnie i śmieję się na głos. Zamykam oczy, szybko zasypiam i wracam do tego samego snu - ale już w samochodzie z kierownicą po prawej stronie.

    To był jedyny raz w życiu (o ile wiem, ale jak to sprawdzić?), że zdołałem wrócić do przerwanego snu.

    A o minach i talentach nie będę się wymądrzał, bo jestem emeryt.

    OdpowiedzUsuń
  21. Są ludzie z zasadami:
    https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/marcin-matczak-odmawia-przyjecia-tytulu-profesora-od-prezydenta-andrzeja-dudy/764r9t0,79cfc278

    - pomimo prania mózgów:
    https://studioopinii.pl/archiwa/203095
    https://studioopinii.pl/archiwa/202995

    OdpowiedzUsuń
  22. andsol,
    Wydaje mi się, że zdarzyło mi się wrócić do przerwanego snu, tylko że temat był mniejszej wagi ;) Mózg nie jest symetryczny (większość cząsteczek, z których życie jest zrobione też nie), przechodzenie do świata odbitego w lustrze to nie jest, jak wiadomo sprawa banalna i doskonale rozumiem Twoje rozterki po brytyjskich doświadczeniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze gorzej z symetrią jest u kobiet. Męski ośrodek widzenia to tylko płaty czołowe u kobiet jest dodatkowy obszar, bez odpowiednika po drugiej stronie.

      Usuń
  23. Mafia ma kłopoty na każdym kroku - jeszcze jeden facet z charakterem, nadzwyczajny Olgierd Stankiewicz:

    https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,26794957,zakladal-solidarnosc-byl-internowany-teraz-policja-sciga.html?_ga=2.219105949.52088800.1603540204-1675887750.1603540204#S.main_topic-K.C-B.2-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  24. Tu cały list profesora Matczaka. Doskonały.
    https://wyborcza.pl/7,162657,26802322,apel-do-prezydenta-andrzeja-dudy-w-zwiazku-z-moja-nominacja.html#S.main_topic-K.C-B.2-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  25. :))))

    bezmajewicz18.02.2021, 09:34
    Czy ktoś może w końcu rzetelnie wyjaśnić ile dni przed/po szczepionce nie można pić?

    https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,26799309,strach-przed-skutkami-ubocznymi-szczepionki-astrazeneca-sluchajmy.html?_ga=2.163406392.52088800.1603540204-1675887750.1603540204#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.2.duzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy pierwszej dawce nic mi nie mówili. Zapytam lekarza jak będę przed drugą - za 10 dni.

      Usuń
    2. Chyba, że się okaże, że nie zarezerwowano dla mnie drugiej dawki. Ponoć nie ma pełnego pokrycia.
      Tfu... Na psa urok...

      Usuń
  26. KMI,
    Ale zaznacz, że w Twoim przypadku chodzi o Pfizera ;)
    ----
    Miejmy nadzieję, że będą się tego trzymali:
    https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,26803517,pomysl-z-konsultacjami-nie-umniejsza-donioslosci-decyzji-platformy.html?_ga=2.169282341.52088800.1603540204-1675887750.1603540204#S.DT-K.C-B.2-L.1.glowka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak u mnie jest Pfizer.
      Po prawdzie nie bardzo rozumiem na czym ma polegać problem z piciem.
      Po pierwszej dawce miałem podobne objawy jak przy przeciwgrypowym - jakieś dreszcze - może rozdrażnienie. Mimo, że każda z tych szczepionek jest technologicznie inna.
      Może jest jakiś problem w przypadku podawania ,,martwego'' wirusa. Więc wtedy w grę wchodzi Astra-Zeneca, albo Sputnik. Nie wiem jaka jest zasada konstrukcji chińskiego CoronaVaca.

      Usuń
  27. CoronaVac jest oparty na "martwym" wirusie.
    Ale że nie można pić to, jak słyszałem, jedynie po Sputniku. Myślą, że wszyscy Rosjanie nic nie robią tylko chlają na umór od rana do wieczora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Sputniku? Dlatego, że on jest oparty na dwóch adenowirusach, a nie na jednym ja Astra?
      Bo nie rozumiem.
      Jedyne co mi do głowy przychodzi - to po prostu, że to picie, to ktoś sobie z brudnego palca wyssał.
      A co do picia Rosjan to się mocno pozmieniało, choć Moskwa, czy kilka innych wielkich miast nie mogą być tu punktami odniesienia. Interior pije.
      Mam znajomego Rosjanina, który mieszka obecnie w USA (ostatni raz widzieliśmy się jakieś 10 lat temu). Opowiadał, że niewiele przed naszym ostatnim spotkaniem był w Rosji w rodzinnej wsi. Przyjechał w Wielki Piątek rano. Godz. 10. lokalnego czasu. Wszyscy pijani - od dziesięciolatków!!! wzwyż.
      Wstrząsające.

      Usuń
  28. Pozwólcie, że zostawię tu linkę do mojego wpisu na temat tego, co teraz się dzieje w Brazylii - delikatna sprawa, prawie crossposting, ale czasami pytacie o zdrowie mojego cudownego prezydenta...
    https://andsol.wordpress.com/2021/02/18/zabawne-sceny-z-przedpola/

    OdpowiedzUsuń
  29. andsol,
    Mój znajomy Hiszpan był bardzo zadowolony, gdy jego dzieci dostały znakomicie płatne posady w Dolinie Krzemowej, bo uważał że w Europie, a zwłaszcza w Hiszpanii nie ma przyszłości. Potem był szczęśliwy, że dzieciom udało się wróić do Hiszpanii przed covidowym zamknięciem granic. W Polsce rozmyślania o przyszłości dzieci i wnuków wesołe nie są. A jak jest w Brazylii?
    Na Białorusi jest tak:
    https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26799274,najgorsza-tortura-lukaszenki-grozi-protestujacym-ze-zabierze.html?_ga=2.223830687.52088800.1603540204-1675887750.1603540204#S.DT-K.C-B.2-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziś ,,rocznica'' urodzin Kopernika - patrona mojej uczelni.

    Zastanawiałem się, czy nie machnąć nowej ,,zajawki'' bo temat jest ciekawy, ale w końcu zrezygnowałem.

    Oczywiście 19 lutego wtedy - to kalendarz juliański - gdyby wtedy działał kalendarz gregoriański, to urodziny miałby Mistrz Mikołaj 28 lutego. Ale to nie koniec.

    Kilka dni temu wymieniliśmy na FB z osobą dobrze znaną nam wszystkim, na tematu okołogalileuszowy, przy okazji niesławnej pamięci wyroku.
    Poszło o dom Galileusza, bo różne źródła (wg mnie) różnie podają. Ja się przychylam do zdania, że jego miejsce urodzenia było na tyle przebudowywane, że raczej nie można mówić o tym, że urodził się w domu istniejącym do dziś.
    Z lenistwa - zamiast pracowitego tłuczenia w klawiaturę - copy&paste jednej z moich wypowiedzi z tej dyskusji - bardzo à propos.

    Do pewnego stopnia podobna sytuacja jest w przypadku miejsca urodzenia Kopernika. Przy obecnej Kopernika 17 jest dobrze odrestaurowany dom, który w stosownym czasie był rzeczywiście własnością Mikołaja Kopernika seniora. W miarę blisko Wisły, statki rzeczne (i morskie wtedy), więc znakomite miejsce do działalności kupieckiej. Posesja zresztą sięgała ul Rabiańskiej - już bardzo blisko murów. Ale w 1468 roku Kopernik senior nabył pół posesji od niejakiego Jacobusa Michaelisa przy obecnym Starym Rynku 36 (niegdyś ,,Kamienica pod Lwem''). Konkretnie część od strony Rynku, dokumenty nie wskazują co się stało z częścią od ulicy obecnej Szczytnej i przynależnym kawałkiem podwórza.
    Jest hipoteza, że dom przy Rynku służył Kopernikom za mieszkanie, a ten przy ówczesnej św. Anny za kantor, etc.etc. I w tym przypadku najpewniej nasz astronom tam się urodził.
    Problem w tym, że z tego domu zostało niewiele, bo budynek kilkakrotnie spłonął (ostatni raz w latach 80. ub. wieku) i poddawano go też różnym przebudowom parter i I piętro zupełnie inne.
    Jest mały ambaras z datami urodzenia obu uczonych. Daty (dzień i miesiąc), które znamy są juliańskie, jako że wtedy taki kalendarz funkcjonował. Ale to nie jedyny problem.
    reforma gregorianska zmieniła datowanie w zakresie dni i miesięcy, z rokiem uporano się nieco wcześniej, ale nie było to jednolite. Kiedy rodził się Kopernik początek roku powszechnie w Europie miał miejsce 25 marca czyli w Święto Zwiastowania NMP.
    W Polsce 1 stycznia jako początek roku po raz pierwszy obchodzono w 1556 roku. W Toskanii 1721.
    Tak więc Kopernik wg ówczesnego datowania urodził się 19 lutego 1472 (a nie 3), a Galileusz 15 lutego 1563 (a nie 4).
    Poprawną datę urodzin Kopernika znamy dzięki kosmogramowi na dzień jego urodzin. Daje się to policzyć.
    Sam sprawdzałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym początkiem roku może wydawać się nieco dziwne, bo przecież za czasów Cezara rok zaczynał się 1 stycznia.
      Prawda.
      Ale za czasów papieża Jana I mnich Dionizy Mały dokonał obliczeń, np. daty narodzenia Chrystusa i papież nakazał nowy sposób liczenia ery chrześcijańskiej. Zwanej ,,naszą erą'' a przez jakiś czas ,,dionizyjską''.
      Przy okazji uznano, że 1 stycznia jako początek roku jest pomysłem pogańskim. I stąd zaprzestano tego sposobu liczenia.
      Przedtem obowiązywał system również nie do końca ,,czysto'' juliański - czyli początek roku przeniesiony z 1 marca na 1 stycznia.
      Powód był utylitarny. Cezar wybierał się w roku 46 p.n.e. do Iberii i przed wyjazdem potrzebny był jak co roku wybór nowych konsulów.
      I dlatego september (od septem - siedem) etc. stał się dziewiątym miesiącem roku. Podobnie następne. Rok 46 p.n.e. miał więc 10 miesięcy
      Na tym się nie skończyło, bo jeszcze za cesarstwa zmieniono nazwy lipca i sierpnia (dlatego kalendarz sprzed czasów Jana I nie jest ,,czysto'' julianski).

      Tak zupełnie nawiasem mówiąc w Wielkiej Brytanii rok 1752 trwał ca 9 miesięcy, bo wtedy zmieniono tam sposób rozpoczynania Nowego Roku i na dodatek zmieniono kalendarz ,,julianski'' na ,,gregorianski''.

      Usuń
    2. Rok temu poszliśmy z koleżanką małżonką na obchody święta uczelni. Jednym (IMHO najważniejszym) była uroczystość nadania doktoratu HC Normanowi Davisowi.
      Były tłumy. Mimo imiennych zaproszeń (ja byłem jako ,,bodyguard'' zaproszonej pani profesor - czyli mojego ślubnego szczęścia).
      Wykład (dość luźny) ciekawy - niestety nagranie mi nie wyszło :-(

      Pół metra ode mnie stały dwie studentki. Chinki. Od ładnych paru lat studiuje u nas sporo Chińczyków.
      Zastanawiałem się przez chwilę, czy mają coś wspólnego z Wuhanem.
      Poprzedniego dnia przede mną w kolejce do kasy w H&M stało dwóch bardzo sympatycznych studentów chińskich. Pogadaliśmy sobie (nie - nie znam mandaryńskiego).
      Gdy zapytałem ich skąd są, odpowiedzieli, że z prowincji Hubei.
      Zastrzygłem uszkami.
      No a teraz pytanie z geografii Chin: jak się nazywa stolica prowincji Hubei?
      Potem dowiedziałem się, że nasi chińscy studenci to wszyscy z tej prowincji i okolic.

      Ale chyba covida nie miałem, choć głowy nie dam, bo przerobiłem dwie sytuacje, gdy miałem mocno niepokojące objawy.

      Usuń
  31. Lektura na koniec tygodnia
    https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26805367,marcin-krol-lepiej-stracic-zludzenia-niz-byc-glupim.html

    OdpowiedzUsuń
  32. https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26807051,kennedy-jako-pierwszy-mowil-to-co-wyborcy-chcieli-uslyszec.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i jako pierwszy umiał wykorzystać skutecznie w kampanii telewizję.

      Usuń
  33. Do obejrzenia dziś na TVN ,,Superizjer'' - Kłamstwo VATowskie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Pinokio kontra TVN:
    https://businessinsider.com.pl/firmy/podatki/premier-mateusz-morawiecki-o-luce-w-vat-reportaz-superwizjera/012hchf

    OdpowiedzUsuń
  35. KMI, jerg,
    Trumpoidalny prymityw ten m. Oby raz na zawsze zniknął razem z całą mafią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa jest dość oczywista. Od 2013 roku Europa powoli zaczęła wychodzić z kryzysu. Tzn. kończyła się recesja. W 2014 roku przyrost PKB w strefie euro był już dodatni, a w 2015 lekko przekroczył 1%. W 2016 o 2,2%. Czyli efektywnie był ponad dwukrotnie większy niż w 2015.
      To z kolei oznaczało zwiększenie popytu, a co za tym idzie zwiększenie eksportu z Polski do UE, to pierwszy w końcu odbiorca polskiego eksportu.
      Lata 2014-5 dały budżetowi (jeszcze Tusk + Kopacz) w sumie ok. 64 mld PLN więcej (wg obliczeń FOR). A 2016-2017 - ok. 156 mld PLN.
      Było z czego finansować pińsetplusy i inne takie?
      To jeden aspekt zagadnienia.
      Luka:
      2013-2015 w okolicy 40 mld PLN rocznie.
      W 2016 - 33 mld PLN z kawałkiem.
      W 2017 - 24 mld PLN z kawałkiem.
      To się nijak nie da do złapanych słupów.

      Na zmniejszenie, bo nie likwidację luki - największy wpływ miało wprowadzenie 1 września 2015 tzw. Jednolitego Pliku Kontrolnego. Każdy podatnik musi co miesiąc raportować fiskusowi przepływy finansowe.
      Zabrakło jeszcze tego czego nie zdążyła wprowadzić PO (nic mi nie wiadomo, by to PiS wprowadził) - mianowicie centralnej bazy faktur.

      Tak zupełnie na marginesie.
      W tej chwili luka znów poszybowała w górę.
      Kryzys.
      Tak samo jak za Tuska.
      Upadki firm (bankrut nie bardzo ma z czego płacić VATu). To najważniejsza przyczyna powstawania luki w kryzysie. Inne są zawsze. Kto nie woli zapłacić majstrowi ,,do łapy'' bez papierów i VATu?
      Płatnicy VATu też umierają, a ze śmiercią wszelkie rozliczenia między fiskusem i płatnikiem odchodzą w niebyt.

      Usuń
  36. W Paryżu brakuje 500 dekarzy, w całej Francji kilkunastu tysięcy...

    https://wyborcza.pl/7,75968,26804676,walka-trwa-czyli-jak-nie-skarpetka-go-to-salcesonem.html

    OdpowiedzUsuń
  37. @piesares, przedwczoraj ( 19 lutego 2021 09:30) zapytałeś mnie w związku z wyjazdami z ojczyzn w inne miejsca: "A jak jest w Brazylii?" Przede wszystkim gratuluję talentu do zadawania arcytrudnych pytań. A próba odpowiedzi tak wygląda.

    Jest w stanie Minas Gerais spore miasto nazywające się Governador Valadares. Ale nie wymiaru LL czy XL, teraz dociąga do 280 tys. mieszkańców. Przed czasami Trumpa słynęło z tego, że pół miliona jego obywateli wjechało z wydanymi tam paszportami do USA.

    Mówienie o tym nie jest usprawiedliwianiem Trumpa, a jest próbą zrozumienia skali problemu. Oczywiście to emigracja ekonomiczna, spora część tej masy nielegalnych imigrantów wysyła do domu pieniądze czy zbiera, by kiedyś wracając móc się pobudować. Z poznanych i sprawdzalnych historii rzadkie były relacje o tym, że atmosfera życia społecznego bardziej im w USA odpowiada. A już na pewno nie klimat.

    Wielu tych ludzi wraca z powodu pandemii. Mniej pracy, więcej kontroli.

    To takie wyjazdy na chama czyli na wizę turystyczną.

    Inna jest sprawa intensywnej akcji Włoch, by przyhołubić potomków swoich obywateli. Widziałem przy drogach billboardy informujące jak starać się o uzyskanie obywatelstwa włoskiego - i znam osoby, które używały firm ułatwiających to (oczywiście nie za darmo). Często taki człowiek jedzie do Włoch, tam spędza 6 miesięcy i wyjeżdża za pracą do Niemiec czy UK. Ale wielu zostaje we Włoszech, podobniejsze to obyczajami i językiem do Brazylii.

    Znam małżeństwo (drobni przedsiębiorcy), które z włoskimi paszportami pojechało do USA, by zapewnić dzieciom lepsze wykształcenie. I wiem o wielu osobach z rodzin zaprzyjaźnionych z żoną, które wyjechały (UK, Portugalia, Hiszpania, Niemcy) i nie są tak całkiem zdeterminowane co robić później.

    Ale to dorośli, powiedzmy, że wiek 30 - 40. A młodzi? Nie wiem. Pytałem więc synów. Oni sami pojechać i zobaczyć, owszem, ale ani im w głowie emigracja. Dla ludzi z wykształceniem i nie leniwych Brazylia jest przyjazna. I choć nawet tu ten i tamten może im przypomnieć, że skórę mają nieco ciemną (oni sami chętnie uznają się za "negros") to nikt na nich tu nie patrzy jak na raroga. Załatwiłem im kiedyś polskie paszporty, ale po wizycie z żoną w Niemczech i w Polsce było zupełnie jasne, że w Niemczech dało by się żyć, ale w Polsce nie ma mowy.

    A ich koledzy i znajomi? Bardzo do różnie bywa, mówią oni. Co poniektóry może i by wyjechał, ale skoro nie uczy się języków, to chyba nie jest to intensywna ochota. Ci, co studiowali z młodszym synem informatykę z zasady nie mają najmniejszej ochoty na wyjazd. Ci, co rozważali tę opcję, po absurdach okresu Trumpa chyba trochę to przemyśleli. No i jest też ta sprawa więzi emocjonalnych, brazylijskie rodziny są bardziej powiązane i przywiązane do siebie niż to, co się na ogół widzi w Europie.

    No ale to relacja o paru przypadkach, a Brazylijczyków jest 210 milionów...

    OdpowiedzUsuń
  38. Wielka strata.
    https://wyborcza.pl/7,75398,26814099,zmarl-jan-litynski-dzialacz-solidarnosci-i-polityk.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zetknęłaś się z nim w czasie studiów?
      Na oko studiował matematykę rok, albo dwa przed Tobą.

      Usuń
    2. Był rok wyżej. Poznałam go na strajku w 68.

      Usuń
    3. Nie wiesz gdzie pracował jako informatyk? W latach 70.?

      Usuń
    4. Nie, nie wiem. Nie miałam potem z nim kontaktu.

      Usuń
  39. O tej k.
    Kiedy wyszedł, spytałem, kto to był. A Zosia: „Taki łepek, co zbiera plotki”.
    https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25931454,jan-litynski-szybko-zrozumialem-ze-charakter-jaroslawa-kaczynskiego.html#S.zajawka_magazynowa-K.C-B.3-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
  40. https://wyborcza.pl/7,162657,26813971,inwestycja-w-ducha-jest-bogactwem-niewyczerpanym.html#S.main_topic-K.C-B.8-L.2.glowka

    OdpowiedzUsuń
  41. Straszna strata...

    OdpowiedzUsuń
  42. Mafia nie cofnie się przed niczym:

    https://wyborcza.pl/7,75398,26816032,bizancjum-w-komisji-ds-pedofilii.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
  43. @piesares: wyjątkowo utalentowani ludzie w randze ministrów. Z każdego gówna, nawet z kościelnych kup potrafią wyciągnąć spore pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  44. Prawdą jest, że kościelne na wierzchu i zawsze non olet.
    https://kulturaliberalna.pl/2021/02/23/niepowazna-nauka-o-liscie-ministra-czarnka/

    OdpowiedzUsuń
  45. andsol,
    Dzięki za bardzo ciekawy opis spraw emigracyjnych w Brazylii. W Polsce większość młodych ludzi myśli podobno (doniesienia w mediach) o emigracji. Wyjazd do krajów UE jest prosty, jeżeli nie liczyć wirusa, to granice są otwarte (na razie). Tyle tylko, że ci młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że nikt nigdzie na nich nie czeka.

    Wczoraj słuchaliśmy debaty tv o pedofilii we francuskim kk. Od 2015 odnotowano przeszło 2 tys. przypadków, szacuje się, że ok. 3 % księży, to pedofile (niemieckie statystyki mówią o 4 - 5 %). Teolodzy mówią, że ubogi kościół francuski jest jednocześnie posiadaczem gigantycznych majątków ulokowanych w nieruchomościach (wystarczy przejść się po Paryżu) i że tak dłużej być nie może, itd. Mówią też, że prawo kanoniczne powinno być zmienione od A do Z, że kk nie może pozostawać organizacją czysto męską (oglądanie własnego odbicia w lustrze), itd, itp. Jeżeli nie, to nic w kwestii pedofilii się nie zmieni.

    Jeszcze do niedawna nie docierało do mnie, że dla kk Oświecenie było największym kataklizmem w całej jego (parszywej) historii...

    Dziękować opaczności, że jest Czuchnowski - i wielu/e innych...

    https://wyborcza.pl/7,75398,26819493,czego-pilnuje-minister-chrobak-w-komisji-ds-pedofilii.html#S.DT-K.C-B.2-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
  46. Całkiem zwyczajny kraj - to jest chyba dobre ujęcie sprawy:

    https://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,26775806,kij-w-polskie-mrowisko-polacy-nic-sie-nie-stalo.html

    OdpowiedzUsuń
  47. Dzięki, Piesie. Przegapiłam ten tekst, a widzę, że wart przeczytania. Jutro się nim zajmę. Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  48. Zainteresowanych książką o zwyczajnym kraju i akceptującym czytanie jej w oryginale informuję, że pdf ma trochę ponad 7 Mb i da się otworzyć (i zachować przez opcję drukuj w pdf) idąc do https://bookfortoday.com/economics/poland-in-the-modern-world-beyond-martyrdom/ .

    OdpowiedzUsuń
  49. https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26821901,przyjeb-im-jarek-spedzilem-rok-z-wyborcami-pis.html?_ga=2.229165269.852263661.1601150118-178359452.1557227380#weekend#S.W-K.C-B.3-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  50. Juli, motyw o przejedzeniu J.Kaczyńskiego przypomina mi reportaże o podróżach Luli - schemat ten sam, żona sołtysa czy burmistrza wnosi michę lokalnego specjału (tak lokalnego, że ludzie z daleka boją się go wąchać) i nie zjedz, to politycy z partii adwersarza zjedzą i dostaną kupę głosów.

    I smutek myśleć o politykach w Rosji, bo tam nie talerz, a stakańczik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca. W wielkich miastach to powoli się kończy. W interiorze jednak wciąż jak najbardziej.

      Usuń
  51. Andsol, w Rosji jest zawsze dla gościa i talerz i stakanczik, ale nie ma kampanii wyborczych, bo komu one potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  52. https://wyborcza.pl/7,75398,26828678,tasmy-obajtka-byc-jak-prezes-orlenu.html#S.DT-K.C-B.3-L.2.maly
    Wolne media to bohaterowie naszych czasów.

    OdpowiedzUsuń
  53. https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,178492,26825282,tasmy-obajtka-brudne-interesy-w-zawrotnej-karierze-prezesa.html?

    OdpowiedzUsuń
  54. Posty w Aktualnościach
    Klaudia Jachira
    tS4 mpoihfnsronmcared ·
    Jak nie idzie PiS-owi, to nie idzie.
    Wczoraj w Sejmie Ziobro zagłosował razem z opozycją.
    Dzisiaj wypływają nagrania Obajtka, który o swoim wuju mówił per "skur..., ten ch... pier...., brudna pała". A później Sąd Najwyższy decyduje, że ONR można już nazywać partią faszystowską.
    I jak tu nie wierzyć w Opatrzność ��

    OdpowiedzUsuń
  55. Szwedzki raj:
    https://wyborcza.pl/7,75399,26831581,nielegalne-adopcje-w-szwecji-w-tym-dzieci-z-polski.html#S.-K.C-B.2-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  56. Hołownia fantazjuje o rzeczach, o których nie ma pojęcia.

    Np. rolnictwo. We Francji rolnicy nie wiążą końca z końcem, plagą są samobójstwa. W rolnictwie pracuje już tylko 1 % ludzi, za parę lat francuskie rolnictwo może zniknąć. Półki będą zapełnione, ale produktami z importu z tańszych krajów (bardzo trudny pb. przebudowy całego systemu produkcja-dostawy-handel-pośrednicy). Polska na początku może na tym skorzystać, ale jeżeli się rozwinie (?), to natychmiast znajdzie się w tej samej sytuacji.

    Energia: żadna "zielona" (?) energia nie zaspokoi zapotrzebowania (które rośnie w zastraszającym tempie; vide np. kopalnie kryptowalut). Francję na razie ratują elektrownie atomowe, ale zieloni łatwo mogą je wykończyć, tak jak stało się to w (obłudnych) Niemczech (które walczą o rosyjski gaz i na potęgę używają węgla brunatnego).

    O aborcji na żądanie w ogóle szkoda gadać, jest po prostu zacofany, tak jak i zresztą cała opozycja i większość ludzi w Polsce (niechby się czegoś dowiedział od specjalistów). To samo dotyczy KK.

    No i to powiedziawszy trzeba go wkalkulować do wojny przeciwko pisKKmafii.

    https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26831449,szymon-holownia-wyborcy-przeplyneli-do-nas-to-co-sie-dziwic.html#weekend#S.W-K.C-B.1-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie ,,zielona'' energia daje niecałe 15% zaopatrzenia PL w energię elektryczną. Daje co prawda 25% mocy produkcyjnej, ale w nocy fotowoltaiki nie działają, a przy flaucie elektrownie wiatrowe jakby slabo...
      W tej chwili jedynym ratunkiem jest energetyka jądrowa. Co prawda mówi się o jednej(ha, ha - jednej) elektrowni.Ale to co jest w planach daje na dziś zaspokojenie niespełna 5% zapotrzebowania, a do 2050 roku nasze zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrośnie mniej więcej dwukrotnie.

      Usuń
  57. - tzn. to samo dotyczy jego stosunku do KK: płytkie fantazjowanie, brak wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Trzeba go wkalkulować”, ale głosować na niego nie zamierzam.

      Usuń
    2. Zagłosujemy (oby nie), ale nie będziemy się cieszyć.

      Usuń
  58. Piękno ma wiele twarzy.
    https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,26822658,bao-dziecko-jak-z-filmu-wonder-boy-znalazl-rodzine-napisalismy.html?

    OdpowiedzUsuń
  59. juli,
    Jeżeli będzie wybór między nim i k., to nie będzie wyjścia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiste. Ale liczę na lepszy scenariusz.

      Usuń
  60. https://bitcoin.pl/kopanie-kryptowalut-fakty-i-mity2-jak-dziala-kopalnia-wydobywcza/
    Czegoś nie rozumiecie?

    OdpowiedzUsuń
  61. Zastanawia mnie głupota tych sługusów. Przecież najwyżej za kilka lat ten bandycki kaczy reżim upadnie i co wtedy? Będą jęczeć, że nie wiedzieli komu służą?

    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/zandarmeria-wywozi-mezczyzne-420-km-i-zostawia-z-8-zl-w-kieszeni/5zqc2zp
    https://oko.press/wojsko-wynosi-wieniec-wraz-z-jego-ofiarodawca/#

    OdpowiedzUsuń
  62. Co do Hołowni; ewoluuje; poczekam aż wyklnie go Rydzyk i jego episkopat, ale i tak nie jest z mojej bajki. Może się liczyć tylko jako ew. koalicjant.

    OdpowiedzUsuń
  63. Wojciech Maziarski:
    https://wyborcza.pl/7,75968,26833407,skad-sie-wzial-ten-i-inne-obajtki-on-jest-nasz-przez-nas-zrobiony.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.2.glowka

    OdpowiedzUsuń
  64. jerg,
    Oni wszyscy liczą na to, że się uda:

    https://madrapolska.blogspot.com/2019/09/klan-obajtkow-bartomiej-obajtek-kolejny.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  65. https://oko.press/skonczyla-sie-dobra-zmiana-zostala-zmiana-na-gorsze/

    OdpowiedzUsuń
  66. "ustawiony w lobby złoty posąg byłego prezydenta"

    - nagłe, ponure olśnienie, dojmujące uczucie braku, żalu, niewypełnionego dziejowego obowiązku, zdrady przodków i zadków; grzech zaniechania: jakżeż dojść mogło do tego, że Mu nie postawiliśmy złotych poasągów?????

    yogi&ranger01.03.2021, 09:12
    "Powiem wam jedno: Donald Trump nigdzie się nie wybiera - stwierdził wprost w sobotę Ted Cruz, senator z Teksasu."
    wybiera sie do wiezienia

    https://wyborcza.pl/7,75399,26836183,trump-sygnalizuje-powrot-ale-wyklucza-stworzenie-wlasnej-partii.html#S.-K.C-B.1-L.1.maly




    OdpowiedzUsuń
  67. https://m.youtube.com/watch?v=DARVcyt_Z70

    OdpowiedzUsuń
  68. https://www.gov.pl/web/premier/premiera-poland-the-royal-tour-w-polsce

    OdpowiedzUsuń
  69. Oczywiście, że chodzi o pieniądze. Temu niby niedopieszczonemu suwerenowi też nie chodzi o oglądanie k. z bliska.

    https://wyborcza.pl/7,75968,26837920,tasmy-obajtka-demaskuja-motywacje-ludzi-pis.html#S.main_topic-K.P-B.3-L.4.glowka

    OdpowiedzUsuń
  70. Jak, co, kiedy upada:

    https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26829068,rozwydrzony-maniak-przemocy-zwykle-pod-wplywem-poteznej-dawki.html#weekend#S.W-K.C-B.3-L.1.maly

    https://wyborcza.pl/7,155287,26843140,wiceszefem-pgnig-menedzer-obajtka-z-kancelarii-gazpromu.html#S.DT-K.C-B.3-L.2.maly

    OdpowiedzUsuń
  71. https://wyborcza.pl/7,75399,26846813,czesc-to-ciagle-jeszcze-nawalny-pierwsza-wiadomosc-od-opozycjonisty.html#S.-K.C-B.2-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  72. Ciekawe jest właściwie nie to, kogo kreml kupił, ale kogo kupić im się nie uda.

    https://wyborcza.pl/7,155287,26849795,byla-szefowa-dyplomacji-austrii-dostanie-posade-w-rosyjskiej.html

    OdpowiedzUsuń
  73. O dinozaurach, żeby oderwać się na chwilę od obajtków (chociaż daleko się nie ucieknie, bo tu chyha Maciej Giertych, profesor):

    https://wyborcza.pl/7,75400,26849389,jak-upolowac-smoka.html#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy

    OdpowiedzUsuń
  74. Ampułkowanie jest krytycznym etapem w produkcji szczepionek. W Polsce nawet to nie jest na razie możliwe.

    https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26799361,sasin-o-rozlewni-szczepionki-przeciw-covid-19-na-tarchominie.html

    Kolejni reklamiarze (po prof. Drągu z politechniki wrocławskiej mamy prof. Ciacha z politechniki warszawskiej) plotą bzdury.
    Na marginesie, w latach '60 w ogóle nie było budynków przy ul. Waryńskiego 1, a chemią radiacyjną (tak się ma do bomby atomowej, jak atom do dubeltówki) zajmował się wówczas na PW chyba jeden facet - miara wiarygodności p. profesora (na zdjęciu: ogląda szczepionkę pod mikroskopem optycznym; przełom w stosunku do lupy; i nawet to urządzenie na 100 % nie jest polskie). Bezczelności mu nie brakuje - szczepionkę ma. Na ekranie komputera. Jak morawiecki gospldarkę.
    I GW publikuje to w momencie, kiedy Mabion z Konstantynowa Łódzkiego ma szanse, żeby zostać podwykonawcą Novavaxu - i co należałoby uznać za sukces.

    https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26848628,prof-tomasz-ciach.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.2.duzy:undefined

    https://wyborcza.pl/7,155287,26851396,szczepionka-na-covid-19-to-tlen-dla-mabionu-kazus-biomedu-raczej.html

    OdpowiedzUsuń
  75. Byłego prezydenta Francji, Nicolasa Sarkozy'ego, kreml kupił za 3 mln euro (na początku 2020 dostał już 0,5 mln €).

    https://www.lemonde.fr/societe/article/2021/01/15/une-enquete-ouverte-contre-nicolas-sarkozy-pour-trafic-d-influence-dans-le-cadre-d-activites-de-conseil-pour-un-groupe-russe_6066394_3224.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniał jak tatuś niejaki Pál Sarközy Nagy-Bócsa musiał wiać w Węgier, bo bracia Rosjanie...

      Usuń
  76. Nietykalni
    https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26852759,bili-palkami-pryskali-gazem-i-wlekli-po-ulicach-kontrola.html?

    OdpowiedzUsuń
  77. W.K.05.03.2021, 12:44
    No i wiemy, dlaczego Kurski chce więcej pieniędzy. Chyba brakuje mu na procesy, przeprosiny i nawiązki.
    https://wyborcza.pl/7,75398,26852766,jest-wyrok-w-sprawie-tvp-kontra-sadurski.html#S.DT-K.C-B.2-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
  78. Adam Bodnar, Wielki Człowiek:

    https://wyborcza.pl/7,75398,26853992,wstrzymac-decyzje-prezesa-uokik-rpo-chce-zamrozic-przejecie.html#S.main_topic-K.C-B.1-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
  79. Koniecznie trzeba będzie obejrzeć ten niezwykły film:

    https://culture.pl/pl/superartykul/zabij-to-i-wyjedz-z-tego-miasta-przewodnik-po-pamieci

    OdpowiedzUsuń
  80. „Nie każdy musi mnie lubić, ale staram się być przyzwoitym człowiekiem. ”
    https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26853261,prof-krzysztof-simon-czuje-po-zapachu-ze-ktos-umiera.html#a=190&c=8000

    OdpowiedzUsuń
  81. juli,
    Bardzo ciekawa rozmowa.
    Prof. Simon zdumiał mnie, gdy na początku pandemii zaczął w tvn24 opowiadać, że u siebie w szpitalu pacjentów z covidem skutecznie leczy chlorochiną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chlorochina podobno ma też działanie antywirusowe, nie dziwię się, że próbował. I co, okazała się skuteczna?

      Usuń
  82. juli,
    O (hydroksy)chlorochinie zrobiło się głośno na początku pandemii chyba przede wszystkim za sprawą prof. Didier Raoult z Marsylii (https://www.lexpress.fr/actualite/sciences/le-professeur-didier-raoult_2123058.html ). DR (ma burzliwy życiorys i chociaż nie był w Solidarności Walczącej, to do tej pory jest długowłosym blondynem) jest cudaczną postacią, karierę jako lekarz zrobił na wariackich papierach. Przy okazji covidu dał się poznać we Francji jako awanturnik i hochsztapler, narobił dużo szkód. Jego opowieści, że w swoim szpitalu ratuje chorych chlorochiną były oszustwem. Te fejki rozeszły się po świecie, o leczeniu chlorochiną opowiadali osobnicy tacy, jak Bolsonaro (miał ją produkować, jak morawiecki samochody elektryczne) i Trump, bo ich to znakomicie urządzało. Niestety dołączył do nich prof. Simon. Pomijając to, że (hydroksy)chlorochina nie ma działania antywirusowego, to podawanie ludziom leków poza ściśle określonymi procedurami jest co najmniej nadużyciem, lub nawet przestępstwem. Prof. Simon niestety lubi brylować i nie jest jedynym cierpiącym na tę przypadłość.

    OdpowiedzUsuń
  83. Idziemy tą samą ścieżką:

    https://wyborcza.pl/7,75399,26855053,jak-robic-w-konia-unie-europejska-wloska-mafia-pastwiskowa.html#S.-K.C-B.1-L.1.maly

    https://wyborcza.pl/7,75399,26340245,watykan-powolal-maryjny-oddzial-do-walki-z-mafia.html

    OdpowiedzUsuń
  84. juli,
    Cała przyjemność po mojej stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Tak BTW p.t. Ojciec Założyciel Kociarni ma dziś urodziny.

    OdpowiedzUsuń
  86. Przyszło mi do głowy, że może by wrzucać różne ciekawostki, które w charakterze postów pakuję na swój wall na FB:

    oto dzisiejsza:

    Dies Solis...
    Dziś przypada... No właśnie co? Na pewno czyjeś urodziny, czyjaś rocznica śmierci, czy jakieś wydarzenie polityczne.
    Jednak raczej pies z kulawą nogą nie będzie pamiętał, że 7 marca 321 r.n.e. Konstantyn I Wielki rozporządził co następuje:
    - niedziela zostaje ustanowiona pierwszym dniem tygodnia i staje się nakazanym dniem wolnym od pracy w urzędach, rzemiośle i handlu - zakaz pracy nie dotyczył rolnictwa
    - długość tygodnia skrócono z 8 do biblijnych 7 dni
    Jak ten czas leci... 1800 lat...

    I jeden IMHO istotny swój komentarz do postu:

    W Ewangelii masz ,,Pierwszego dnia po szabacie'' - chodzi o poranek Wielkanocny. W niedzielę jak najbardziej.
    Be jom riszon... - ,,w pierwszy dzień'', co zrozumiałe, bo u Żydów szabat był świętem. Ale niedziela po arabsku nazywa się al'ahad - też ,,pierwszy'', co dziwne, bo jest drugim dniem po piątkowym, muzułmańskim dniu świątecznym. Sefardyjscy Żydzi używali pochodnej (alhud) arabskiego słowa, bo hiszpańskie ,,domingo'' kojarzyło im się z chrześcijańskim ,,dniem Pańskim''.
    Co do mnie, to przyjmuję powyższe do wiadomości. Choć ta ,,pierwszość'' w tygodniu też wydaje się nienaturalna.
    U starożytnych Żydów miało to sens, ale zostało przez dziedzictwo judeo-łacińskie przejęte raczej bez tego sensu. W ogóle jak się czyta np. Nowy Testament to różne sprawy wydają się dziwne - np. męka Chrystusa miała trwać od 6. do 9. Pierwsza myśl jest taka, że ci arcykapłani i inne Piłaty musiały bardzo wcześnie wstawać, ale w rzeczywistości w starożytności i dużo później godzina 6. to było południe (vide włoska siesta). Jest cała masa takich kawałków, które nam nie pasują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe uwagi, Kosmaty.
      To mi przypomniało, że w hoteliku nad jeziorem Genezaret (w którym mieszkałam kilka dni w 2015) kierownik zatrudniał personel ze wszystkich trzech religii. Muzułmanie mieli wolne piątki, żydzi soboty, a chrześcijanie niedziele. I dzięki temu nigdy nie miał kłopotów z brakiem personelu! 😉
      Warto zaznaczyć, że ta młodzież (bo to byli w przeważającej większości ludzie młodzi) żyła i pracowała w wielkiej zgodzie, zażyłości i wzajemnej przyjaźni.

      Usuń
  87. nowy wpis jest, gdyby ktoś (jak ja) nie zauważył

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Adomi! Też nie zauważyłam, zaglądam tu i się dziwię, że nikt nic nie pisze. Nie pierwszy raz zresztą 😳

      Usuń
  88. tremimAcaeza Joey Bamboo Here
    unslowechac

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz