Jak się ma Rip van Winkle do Balcerowicza

19 stycznia 1947 roku w Lipnie urodził się Leszek Balcerowicz. TEN Balcerowicz (osobiście znam innych Balcerowiczów, którzy z nim nic wspólnego poza nazwiskiem nie mają).
Wychował się i do matury mieszkał w Toruniu i nawet - jak twierdzi - uważa Toruń za swoje rodzinne miasto.
Ponieważ to rocznica  zacna - mianowicie 75. (jak ten czas leci), więc uznałem, że może warto poświęcić mu kawałek tekstu.

A przede wszystkim temu, z czym jest kojarzony.
Czyli tzw. ,,planem Balcerowicza''.

Zacznijmy od tego, że tzw. lato Solidarności 1980 nie wzięło się z niczego. Ceny rosły, w sklepach jeszcze na półkach co prawda jeszcze  co nieco było, ale  takie wynalazki jak mięso - to był juz duży problem. Cukier był od 4 lat na kartki. 
A zaczęło się jak zwykle w PRLu (z wyjątkiem marca '68) od przysłowiowej ceny schabowego - konkretnie w Świdniku 6. lipca robotnicy się wściekli z powodu wzrostu ceny rzeczonego schabowego.

Dalej już poszło. Potem były porozumienia i karnawał Solidarności zakończony stanem wojennym.

Pamiętam jak na wykładzie z ekonometrii w 1977 roku prof. Czerwiński (dziś nieżyjący) powiedział nam - słuchaczom studium doktoranckiego, że sytuacja kraju jest taka, a nie inna i on uważa, że w '79, ew '80 roku dojdzie do protestów robotniczych.
Istnieją powody, by domniemywać, że inni ekonomiści również czuli pismo nosem.
W budynku SGPiS w podziemiach znajduje się salka, gdzie naonczas spotykała się grupa młodych pracowników naukowych z inicjatywy Leszka Balcerowicza. Spotkania miały charakter merytorycznych dyskusji na temat co można by zrobić by uzyskać wymienialność złotówki, a nade wszystko by uzdrowić finanse publiczne - w tym rownież wstrzymać rozpędzającą się inflację.
I to wtedy powstały zręby koncepcji tego, co potem zostało ubrane w pakiet 10 ustaw będących de facto tym co nazywamy planem Balcerowicza, który został przedstawiony Sejmowi jesienią 1989. 
I przez Sejm zatwierdzony - z datą startu wyznaczoną na 1.01.1990.

W międzyczasie kryzys pogłębiał się. Inflacja rosła.
A tak się to przedstawiało wg GUSu - czyli dane oficjalne:

1980 9,4%

1981 21,2%

1982 100,8%

1983 22,1%

1984 15,0%

1985 15,1%

1986 17,7%

1987 25,2%

1988 60,2%

1989 251,1%

Jak się toto poskłada, bo w końcu to procent składany, to zauważymy, że jeśli w 1980 roku Waryńskiemu na banknocie 100 złotowym brakowało 3 zł do pół litra, to w 1989 roku ten sam banknot miał siłę nabywczą mniej więcej tych brakujących 3 zł. Inflacja - na poziomie 3000%. Jasne w 1988 rząd zdecydował się na rozmowy z Solidarnością - słynna debata w TV Wałęsa contra Miodowicz itd. Ale gdy nieco uważniej przejrzymy gazety z tamtego czasu - dość łatwo zauważamy, że gdy pojawił się jakiś cień nadziei na poprawę sytuacji gospodarczej - wówczas negocjacyjne stanowisko rządu usztywniało się.

W końcu jednak doszło do obrad ,,Okrągłego Stołu''  i jego skutków w postaci częściowo wolnych wyborów etc. etc.

Co ważne. Okrągły Stół ustalił, że zostaną uwolnione ceny artykułów rolnych. Działacze organizacji rolniczych jak jeden mąż - począwszy od szefa ZSL Romana Malinowskiego, skończywszy na Gabrielu Janowskim - szefie Solidarności RI - twierdzili, że urynkowienie cen to jedyny konieczny warunek, by nakarmić naród i by rolnictwo kwitło.
Urynkowienie cen zostało wprowadzone przez rząd Rakowskiego w sierpniu 1989. 
Pamiętam jak poszedłem pierwszego dnia królowania nowych cen i skonstatowałem, że tzw. śmietana (0,25l) à 5,20 dnia poprzedniego, tego dnia skoczyła na 19 zł za tę samą butelkę. 
Nieźle.

Druga ważna sprawa: gdy u nas zaczęła się sypać władza - również u sąsiadów zaczęły się przepychanki i miały one swoje skutki. Wszyscy - tak obywatele jak i odpowiedzialni za gospodarkę chcieli ,,zachodnich'' towarów. 
Za PRL handel zagraniczny był w rękach prawie 60 branżowych central handlu zagranicznego. Znaczny wpływ na ich działanie mieli oddelegowani tam do pracy funkcjonariusze I i II Departamentu MSW (wywiad/kontrwywiad). W 1989 roku powoli zaczęło się to sypać, tzw. więzi kooperacyjne przestały działać i kontrahenci z RWPG zaczęli się wycofywać. Skutek był taki, że nasi producenci utracili część rynków zbytu. RWPG ostatecznie upadło na w I połowie 1991. Część central upadła, część została sprywatyzowana i istnieje do dziś, ale raczej jako czapa nad konsorcjami.

Oczywiście polski zjadacz chleba, tak pracobiorca jak i nomenklaturowy zarządca, a także partyjny aparat nie były na to przygotowane. Dyrektorami byli ludzie z partyjnego nadania - BMW - bierni, mierni, ale wierni - często o niskich kompetencjach, więc w sytuacji kiedy nadszedł moment wyzwań - ci ludzie nie sprostali, bo wskazówek z KW, KP, czy KM nie było, bo być nie mogło. W końcu tam też urzędowali tacy sami BMW.

Inaczej mówiąc latem-jesienią 1989 żyliśmy en masse mitem, że nasze produkty są rozchwytywane, więc nasze zakłady znakomicie prosperują - przed nami radosna i bezbolesna przyszłość - no może będzie trochę bezrobotnych.

Przyszła rzeczywistość.

Co gorsza nastał plan Balcerowicza, a ponieważ cudów w ekonomii nie ma, więc inflacja nadal pędziła - nawet jeszcze wzrosła. Pierwsze dwa miesiące 1990 to 70%.
Jasne w budżetowce płace indeksowano, poza nią był tzw. ,,popiwek'' - czyli podatek od ponadnormatywnych wynagrodzeń, w dodatku w bankach zaczęło funkcjonować rzeczywiste oprocentowanie. 
Trzeba było spłacać długi, a nie czekać aż inflacja je pochłonie jak to dotąd było. W miastach sporo ludzi wtedy spłaciło kredyty zanim wzrosły do niebotycznych sum, a niektórzy nawet w tym okresie wykupili mieszkania. Kilkaset tysięcy (czyli de facto jedna ówczesna pensja) to nie były jakieś szalone pieniądze, choć kilka lat temu...

Funkcjonuje od lat pogląd o masowych samobójstwach rolników, którzy nie byli w stanie spłacić kredytów. Wtedy słyszałem o takich przypadkach, ale nigdzie nie znalazłem potwierdzenia w prasie. Nie wykluczam, że były. Miałem znajomego, który wówczas popełnił samobójstwo, ale nie był to rolnik a rzemieślnik, który najpewniej uznał że nie jest w stanie utrzymać rodziny w ówczesnych warunkach. Tak przynajmniej twierdził jego ojciec.

Ale żebyśmy nie dywagowali. 
Statystyki samobójstw:

1980 - 4338

1985 - 4278

1986 - 4426

1987 - 4460

1988 - 3993

1989 - 3465

1990 - 3714

1991 - 4159

1992 - 5453

1993 - 5569

1994 - 5538

1995 - 5485

1996 - 5534

Jak widać w latach rządów ,,krwawego'' Balcerowicza - w czasie realizacji jego ,,zbrodniczych'' planów te statystyki były istotnie lepsze niż przed 1988 - czyli za nieskrępowanych rządów PZPR i spółki i po 1991 - czyli rządów Olszewskiego, Suchockiej, czy następnych SLD/PSL. 
Za PRL skarbówka mogła przyjść do przedsiębiorcy i uznaniowo dać mu tzw. ,,domiar''. Co prawda o tym gazety wtedy nie pisały, ale miałem taki przypadek w rodzinie.

Krótko mówiąc sprawa jest poważna, bo oskarżenie jest poważne, ale statystyki sugerują, że oskarżenie jest raczej dęte.

Balcerowicz pozostawił solidnie przyhamowaną inflację. Co do innych spraw, to przypomnę, że był rząd z ministrami i nade wszystko władze lokalne - i należy sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie, czy nomenklaturowa władza była wtedy w stanie dać radę.
Oczywiście wyjątki były.
Ale wbrew powszechnemu mniemaniu wyjątki nie potwierdzają reguł - to ,,potwierdzenie'' to nieudolne tłumaczenie łacińskiego oryginału gdzie jak byk stoi ,,probat'' - czyli ,,weryfikuje, próbuje''. 
A ,,próbuje, weryfikuje'', vs potwierdza? Oczywiście nie to samo.

Szukając (nieważne czego) na półkach z książkami trafiłem na opowiadania Edgara Allana Poe (NB też urodzony 19 stycznia), a potem moja myśl jakoś poleciała... Przypomniał mi się nieco wcześniejszy pisarz - niejaki Washington Irving znany (chyba) głównie z opowiadania o Ripie van Winkle.

Rip to żyjący w XVIII wieku łazik, który pewnego dnia włócząc się po górach (w obecnym stanie Nowy Jork) natrafił na grupę milczących osobników odzianych wg dawnej niderlandzkiej mody pijąc wino w milczeniu. Rip napił się wina i zasnął. 
Gdy obudził się nic mu nie pasowało - zupełnie inne realia - okazało się, że w rzeczywistości upłynęło kilkadziesiąt lat i nie mając tego świadomości zasypiając jako poddany króla Wielkiej Brytanii i Irlandii  Jerzego III obudził się jako wolny obywatel Stanów Zjednoczonych. 

Dręczy mnie myśl, że wielu z naszych rodaków jest jeszcze wciąż takimi Ripami van Winkle.
Co gorsza niektórzy politycy mocno dbają o to by tak zostało.
Niektórym bardzo to pasuje, by to utrzymywać bo jak pięknie pasuje to do założycielskiego mitu.

Komentarze

  1. Zacząłem pisać wczoraj, ale nie skończyłem. Dlatego tekst wrzuciłem dziś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dane pochodzą z Roczników GUS. Jako samobójstwa podałem liczby samobójstw rzeczywistych (nie uwzględniałem prób samobójczych).
    NB w tamtych czasach liczba ofiar śmiertelnych wypadków komunikacyjnych była ca dwukrotnie większa niż samobójstw.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za tekst. Gdy czas mija, opis historii dominują wersje podawane przez dzisiejszych polityków i tzw. naoczny świadek zanika lub milknie, bo zapomina. I choć Twój opis nie jest dokumentem historycznym, dobrze spełnia jego rolę. Aha, mnie wtedy w Kraju od lat nie było (jak wiadomo PB chroni od nieszczęść ateuszy, by mogli oni dowieść swojej niewdzięczności) i pierwszy ogląd nowej sytuacji miałem dopiero w 1996 r., a była to Polska dużo bardziej kolorowa niż ta, którą udało mi się kiedyś opuścić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Balcerowicz, mój rówieśnik (jak ten czas leci!). Mnie już też wtedy od kilku lat nie było w Polsce, przyjeżdżałam jednak na wakacje i widziałam, jak mój kraj z roku na rok rozkwita. Dzięki, KMI, za to opracowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki. Ja mam niezmienny szacunek dla Balcerowicza od zawsze i ciągle wspominam, że dzięki niemu mój pieniądz przestał być kupą papieru. Czyhał ja na Cię z tym Rakowskim w sierpniu 89, ale sprawdziłam, że Mazowiecki został premierem 24.08.1989. Dzięki raz jeszcze za fakty. Tak to pamiętam. Podobnie jak całkowitą utratę oszczędności przez moją mamę, która zachomikowała masę pieniędzy na skrytej książeczce i - wpadłszy w depresję po śmierci ojca - zapomniała mi o tym powiedzieć. Kiedy ją odkryłam, przedstawiała wartość jednej siatki zakupów spożywczych. Balcerowicz uporządkował okrutny bajzel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz Aniu... Oczywiście że sierpień 1989. To było dokładnie 1. sierpnia.
      Zniesiono ceny regulowane przez państwo dla większości towarów (z wyjątkiem chleba i części nabiału).
      A Mazowiecki wygłosił exposé 12 września tego roku. I wtedy został powołany jego rząd. A premierem został rzeczywiście 24 sierpnia.

      Oczywiście jak każdy mogę się mylić, ale mimo że teksty na Kociarni, a nawet na fuj-zbuku nie są jakoś mocno zobowiązujące, ani naukowe, jednak ja traktuję swoich przyjaciół poważnie i staram się unikać błędów i przeinaczeń.

      Dodam jeszcze że szczególnie zajadłym krytykiem B. po lewej stronie był Kołodko, który zarzucał Balcerowiczowi nadmiernie długie utrzymanie tzw. kotwicy antyinflacyjnej czyli stałego kursu dolara.
      A także uchylenie oprocentowania kredytów poniżej inflacji.

      Usuń
    2. Po prawdzie wtedy nie bardzo było w co inwestować. Giełdy nie było.
      No chyba, że ktoś się czuł na siłach by ,,przejść na swoje''.
      Ja się nie czułem.

      A oczywiście jako ,,budżetówka'' dostaliśmy popalić.

      Usuń
  6. KMI,
    Dzięki :)
    Balcerowicz, to bardzo ważna postać. Do tej pory bardzo aktywny (FOR). W swoim czasie miałem mu za złe podstawianie nogi rządowi Tuska.

    Jest okazja, żeby z nim zjeść kolację:
    https://for.org.pl/pl/tag/Leszek-Balcerowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie nazwał tego podstawianiem nogi.

      A co do kolacji... No, on bywa w Toruniu. Ma siostrę, która (chyba jeszcze) mieszka jakieś 400m ode mnie. Jest lekarką i kiedyś przepisała mi jakieś skierowanie.
      Nazwisko ma po mężu, którego znam ze szkoły, choć od dawna nie utrzymujemy kontaktów, ale jak się uprzeć... :-)
      Niepodobna.
      Samego Balcerowicza osobiście nie poznałem. Chodził do tego samego ogólniaka co moje ślubne szczęście i to rownież wtedy kiedy ona tam chodziła. Jak żona wróci do domu zapytam czy go pamięta. Jakoś do tej pory temat nie padł.
      Ale wspólnych znajomych z B. miałem (nie jestem pewien czy nadal mam).

      Usuń
    2. Aktualizacja: moje ślubne szczęście nie pamięta Balcerowicza ze szkoły.

      Usuń
  7. Od Ewki
    https://wyborcza.pl/7,162657,28023091,drogi-pck-nie-potrzebujecie-zgody-na-dzialania-na-terenach.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.1.glowka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. juli,
      Lepsze zrozumienie sytuacji dają obszerne komentarze alojzyb. pod artykułem dotyczące wyroku SN.

      Ale tak, czy inaczej:
      Z Siedmiu zasad Ruchu:
      "4. Niezależność – Ruch jest niezależny. Stowarzyszenia krajowe, służąc pomocą władzom publicznym w ich działalności humanitarnej i podlegając prawu obowiązującemu w ich państwach, powinny zawsze korzystać z samodzielności pozwalającej im na działania w każdym czasie, zgodnie z zasadami Ruchu. W praktyce oznacza to pewną, niewielką autonomię od rządu państwa."
      Innymi słowy, PCK będzie stało murem za mundurem.

      Usuń
  8. krol_wysp_tonga21 stycznia 2022 01:35

    Mój ojciec (urodzony we Włocławku - pierwsze 10 lat życia spędzone w oficynie na Cygance obok Marchlewskich :P lubi mi opowiadać, że w pełni uświadmił sobie skalę zapaści PRL, jak babcia go wysłała na jakiś OHP do Czech.... I zonbaczył dobrze (no tak prawie :) zaopatrzone sklepy i "gościnność" Czechów.... Na każdym kroku ostentacyjna manifestacja wyższości i obrzydzenia dla pół-dzikusów z drugiej strony Sudetów pustoszących im sklepy (a precież pojechał nie na Zachód tylko do drugiego demoluda :/ Tatuś nawet sobie szydzi, że rząd Mazowieckiego faktycznie był iskrą, która rozwaliła demoludy, bo - "jak Czesi i NRD-owcy zobaczyli, ze nawet ta hołota znad Wisły umiała sobie wyszarpać demokrację, a oni mają ciągle Huska z Honeckerem to się zagotowali do białości" :P :P

    Jeszcze wrzucę Wam post scriptum do tematu Słupska - zamek faktycznie pominąłem, bo to w pakiecie z Witkacym (gości witają trumny Draculi i mapa Lubinusa :) Ale zpomniałem też dodać że na modłę Paryża mamy 2 ładne laski (tramwaje łączyły właśnie dworzec z oboma lasami) z atrakcjami typu stadion (otwierany przez Hindenburga - nie mylić ze sterowcem, chociaż te też miały bazę pod Słupskiem w Jezierzycach, z najsłynniejszym gościem Umberto Nobile) czy górka nraciarska... A skoro wspomniałeś KMI o województwach to nawet siermiężny gmach dawnego urzędu skrywa perełki:

    https://gp24.pl/niezwykle-slupskie-mozaiki-z-porcelitu-i-szkla-zobacz-galerie/ar/c1-15264942

    OdpowiedzUsuń
  9. @KWT: w Czechach oczarowywały nie tylko sklepy, ale i porządek i czystość ulic. Jeśli ktoś przejechał z Pragi do przepięknej przecież Rumunii, przenosił się o kilka wieków w lokalnym pojmowaniu higieny i estetyki. Dopuszczam możliwość, że Rumunia przestała już cuchnąć (przecież w polskich sklepach w ciągu jednego pokolenia sprzedawczynie stały się sympatyczne i uprzejme i chyba wymarły naburmuszone) ale na loterii bym tej opcji nie obstawiał.

    OdpowiedzUsuń
  10. KWT,
    Mozaiki są fenomenalne :)

    "Na każdym kroku ostentacyjna manifestacja wyższości i obrzydzenia dla pół-dzikusów z drugiej strony Sudetów pustoszących im sklepy"

    Mam inne wspomnienia: Niemcy z NRD, gdy udało im się przyjechać do Polski (było to b. trudne), dostawali zawrotu głowy od "dzikiej" wolności, a prywatny handel (np. sklepiki spożywcze; owoce, warzywa) był dla nich zjawiskiem oszałamiającym. Z NRD początku lat '70 pamiętam przede wszystkim wszechobecnych rosyjskich wojskowych, np. w jednej z b. nielicznych berlińskich knajp, w pełnym umundurowaniu, z czapkami na głowach, pod płaskorzeźbą z Marksem, Engelsem i Leninem chłeptali soljankę-wywar ze ścierki (niewiele więcej tam było).
    Oczywiście w owych czasach okazywanie pogardy - wszystkim przez wszystkich - było troskliwie budowanym stylem życia (dziel i rządź; vide obecnie ***).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy kiedy byłeś. Po zmianie z Ulbrichta na Honneckera się zmieniło. Ale fakt, że w NRD w sklepach z warzywami był problem. Bieda z nędzą. Nasze ,,hortexy'' robiły furorę. Widziałem co najmniej 200 osobową kolejkę w Berlinie przed sklepem Hortexu, bo właśnie dowieźli towar.
      Pod koniec lat 70. było zupełnie OK. Oczywiście nie mowię o atmosferze ideologicznej.
      Ale oni i tak mieli ustawione anteny na nadajniki zachodnie.
      Kiedyś moi enerdowcy kumple opowiadali mi, że Drezno ma najmniejszy współczynnik telewizorów na statystyczny łeb, bo Drezno jest otoczone gorami i sygnał z zachodnich nadajników nie jest odbierany.
      Przypominają mi się różne kawałki...

      Usuń
  11. Literacki majstersztyk! Michał Rusinek:
    https://wyborcza.pl/7,175992,28023008,portret-jacka-kurskiego-z-dzieciatkiem-kotem-i-martwa-natura.html#S.tylko_na_wyborcza.pl-K.C-B.5-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  12. @KWT
    bez wątpienia Czechy i Słowacja były o niebo lepiej zaopatrzone niż PRL kiedykolwiek.
    Jasne, nie lubili naszych rodaków zachowujących się w ichnich sklepach oględnie mówiąc w sposób uwłaczający cywilizowanym ludziom.
    Kradzieże, kupowanie dziesiątków takich samych towarów na handel etc. etc.
    Tak niestety było.
    To samo pamiętam z enerdowa.
    Do Berlina, Drezna, czy innego Lipska codziennie przyjeżdżały pociągi jednodniowych turystów amatorów zwiedzania obiektów HO (taka enerdowska sieć domów towarowych).
    Ja bywałem w enerdowie służbowo, ale również prywatnie, ale wtedy załatwiałem sobie kilka noclegów w Berlinie, albo innym większym mieście i stamtąd robiłem wypady.
    Pewnego razu byłem w takim HO rano tuż przed przyjazdem turystów rodaków - na dole był barek, gdzie można było wrąbać bockwursta z bułką i popić kawą słuchając muzyczki. I taki ,,frysztyk'' wystarczał mi w zupełności.
    I nagle słyszę jak muzyczka w głośnikach porozstawianych w budynku przestaje grać i słyszę komunikat: ,,Achtung, die Polen...''
    Przyznam, że nie czułem się komfortowo.
    Ale trochę się nie dziwię, bo jak kiedyś widziałam kilkoro naszych rodaków z czarnymi kółkami wokół ust...
    Testowali jak widać czajniki, czy gwizdki działają.
    W Czechach byłem swego czasu na kilkudniowej wycieczce w Pradze. Mieszkaliśmy kawałek od centrum, kilkanaście przystanków metra - hotel nowy - lata 70.
    Obsługa dla wycieczki bardzo niemiła, ale osobiście byłem traktowany bez zarzutu: uśmiechy, uprzejmości etc. etc. Ale ja mówiłem do nich po czesku i wprost mi to powiedziano, że widać, że nie przyjechałem na handel bo mowię po czesku, a na dodatek przyuważyli mnie że rozmawiam z innymi gośćmi po niemiecku i angielsku.
    Więc raczej na tej podstawie wysnułbym wniosek, że chodziło o niechęć nie tyle do rodaków ile do pewnej kategorii rodaków.
    A w porównaniu z naszymi sklepami...
    Kiedyś kończąc służbowy pobyt w SAVie w Bratysławie postanowiłem przywieźć do Polski salami, które u nas nie było do dostania. W sklepie osiedlowym na Pertžalce naliczyłem 32 gatunki...
    Gdy moja córka była niemowlęciem przywoziłem ciuszki z enerdowa, a smoczki i butelki ze Słowacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zupełnie nawiasem mówiąc to może być asumpt do kolejnych medytacji transformacyjnych.

      Usuń
    2. Przypomina mi się jeszcze historyjka z enerdowa, ale już z samego końca. Kiedy chciałem kupić ciuszki dla niemowlęcia - zaprzyjaźnieni lokalni zaoferowali się, że oni mi to kupią, bo już w lokalnych sklepach bywało gorzej z zaopatrzeniem i sprzedawczynie krzywo patrzyły na kupujących nie mówiących z lokalnym akcentem.
      Poszedłem więc ze znajomą i ona sprawę załatwiła. Było co prawda śmiesznie, bo gdy wychodziliśmy ze sklepu, spotkaliśmy wchodzącą do sklepu jej sąsiadkę, która bardzo się zdziwiła, że Petra kupuje w sklepie z produktami dla niemowląt.
      Czyli skończyło się dobrze, bo miałem kwity, że uzyskiwałem zarobki w enerdowie, więc celnicy nie marudzili. Zresztą prawie nigdy mnie nie sprawdzano, raz z uwagi na aparycję, a dwa - zawsze gdy jechałem do enerdowa pakowałem dokumenty w okładkę z napisem ,,Ausweise'' - nabytą niegdyś w enerdowie.
      Raz tylko kiedy pojechaliśmy razem z maman i mieliśmy jedną niewielką walizkę na dwie osoby wydało się to podejrzane i szukali co szmuglujemy.
      Byli bardzo zawiedzeni, że nic nie znaleźli.

      Usuń
    3. Tak jeszcze gwoli... gdy u nas nastawał Mazowiecki etc. w Czechosłowacji nie rządził Husak, tylko jego następca Miloš Jakeš.
      Tak na marginesie Husak nie był Czechem, a Słowakiem.

      Tak zupełnie na marginesie - przymierzałem się wtedy do wyjazdu na Słowację do pracy w SAVie. Jednocześnie miałem częste wyjazdy do enerdowa służbowo, więc te końcówki socjalizmu realnego w obu krajach doskonale pamiętam.
      Od 1990 miałem mieszkać i pracować w Bratysławie. Ale...
      No poszło. I Bratysława i parę innych rzeczy...

      Usuń
  13. Mądra niewiasta.

    https://businessinsider.com.pl/gospodarka/wysoka-inflacja-i-niski-wzrost-pkb-prognozy-kandydatki-do-rpp/1b98v98

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak już na demoludy zeszło...
    Każdy z nas tu piszących ma własne wspomnienia i własne oceny zasługujące na uwagę i szacunek. Pozwolę zatem i sobie wydobyć ze słabnącej, acz wiernej wciąż pamięci - jakieś niewyblakłe jeszcze obrazy.
    Będąc młodym studentem, wchodził do mnie mniej więcej raz w roku, a czasem i dwa razy - Propellerdupengeist i niezależnie od studenckich powinności rozkazywał - pakuj się!

    Pakowałem się zatem i wyjeżdżałem; byle dalej od ćwiczeń, wykładów i sesji. Niezależnie od pory roku.
    Bywałem wówczas wielokrotnie w Berlinie Wschodnim; u wypróbowanych przyjaciół. Oni rewizytowali mnie w Warszawie i w R.
    Paradoksalnie nasze kontakty urwały się po 1989. Nic dziwnego; oni odzyskali wolność; dzieci dorosły. Mam slajdy.

    Bywałem też w komunistycznym Budapeszcie i całkiem dobrze go wspominam; tanio, gościnnie i ciekawiej niż w Warszawie; pierwszy raz jeździłem metrem; i tym starym i tym nowym. Fajne zabytki, fajni ludzie. Mam slajdy.

    W Bukareszcie byłem kilka lat przed trzęsieniem ziemi. Mam slajdy. Miasto mnie urzekło.
    Pamiętam ten park koło mauzoleum, gdzie na drewnianej estradzie w niedzielę rano koncertował jakiś zespół... jak za c.k.

    Spieszyłem się na pociąg i szukałem drogi do dworca. Zaczepiłem starszego Rumuna, a on wziął mnie za Niemca (blondynem byłem; to samo zdarzyło mi się w Rosji, gdzie z kolei Tadżyk wziął mnie za Bałta) i troszkę pogadaliśmy. Powiedziałem, że ja z Polski. On się przyznał, że w Polsce był w II W. Nie powiedział w jakim charakterze.


    KWT; Włocławek jak każde polskie miasto ma zady i walety. Mieszkałem tam w pełni lat osiem i jeszcze trochę z przerwami, ale włocławskim patriotą się nie czuję, chociaż mam tam wciąż stałe zameldowanie.
    Urodziłem się przypadkiem w R., ale...
    Żadnym patriotą właściwie się nie czuję, bo na cholerę mi takie zobowiązanie...
    Zaszczepiłem się dzisiaj dawką przypominającą, noszę maskę, trzymam dystans; może to jest patriotyzm?




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @jerg
      co prawda nie wiem czy w Polsce w czasie II WŚ był Tadżyk, czy Rumun.
      Jeśli Rumun to sprawa jest oczywista. Rumuni podobnie jak Madziarzy walczyli po stronie Rzeszy. Na terenie Polski bywali jako członkowie Waffen SS, ew. wojsk rumuńskich Antonescu, czy węgierskich Horthy'ego. O wartości Rumunów jako żołnierzy Niemcy mieli kiepską opinię. O Węgrach opinia była lepsza. Starszy syn Horthyego zginął zresztą jako lotnik na froncie wschodnim.
      Z Tadżykiem sprawa nie musi być jednoznaczna. Albo jako radziecki sołdat oswobodziciel, albo jako osobnik walczący w którejś z formacji złożonych z jeńców-obywateli ZSRR (czasem pod rosyjskim, ale na ogół niemieckim dowództwem - takich było ca milion, może nawet nieco więcej. Jeśli był prostym żołnierzem, to odsiedział swoje w lagrze, raczej oficerem nie był, bo takich rozstrzeliwano, albo wieszano.
      W tzw. powszechnej świadomości tkwi ,,legenda'' własowców, ale tak naprawdę dwie pierwsze dywizje podległe Własowowi sformowano pod koniec 1944, więc tak po prawdzie nie mieli okazji...
      Trzecią sformowano w kwietniu '45 i Własow nigdy nie objął nad nią dowództwa. To było w sumie klikadziesiąt tysięcy ludzi (niewielkie kilkadziesiąt).
      Jedna z dywizji własowców (gen. Buniaczenko) wspomogła powstanie w Pradze tracąc ca 600 żołnierzy.

      Krótko mówiąc nadal nie wiemy...

      Usuń
    2. W Polsce był Rumun, bo Tadżyk jest w nawiasie ;)

      Usuń
    3. No to albo Waffen SS, albo regularna armia rumuńska. Sprzymierzona z Hitlerem.

      Usuń
    4. Między Rumunem a Tadżykiem było przynajmniej kilkanaście lat przerwy;
      wciąż jeszcze byłem blondynem ;)

      W nocnym pociągu z Moskwy do Woroneża to tenTadżyk się do mnie przysiadł, bo miał ochotę wypić czaj przy moim stoliku; ja się raczej nie narzucam. Rozgadał się i opowiedział o sobie co nieco, że na urlop jedzie do brata gdzieś tam, a był sołdatem.
      Nie przyszło mu do głowy, że mogę inostrańcem być; szpionem; mój twardy akcent upewnił go widocznie, że jestem z północy; stracił czujność i się nieco rozgadał ;)
      Nasza podróż do Woroneża była właściwie nielegalna, poza nadzorem Intourista, więc nikt nie brał nas za obcych.

      Usuń
  15. Cat-Mackiewicz mógł mieć rację :)))

    "Aż dziwne, że autor paszkwilu nie nazwał Cata „ojkofobem" czy „świętokradcą".

    Bo jak inaczej można by zinterpretować podobny wywód: „Polacy, poza dziećmi i kobietami, są tchórzami i uciekają na widok nieprzyjaciela, tak jak konfederaci barscy, którzy wprost nerwowo nie znosili widoku nieprzyjacielskich żołnierzy. Bije się odważnie i wspaniale tylko kobieta polska, tak jak w powstaniu warszawskim. Jestem przekonany, że obrona Jasnej Góry na tym polegała, że jak Szwedzi przyszli, to wszystkie kochanki mnichów i częstochowskie kurwy schroniły się do klasztoru, a potem bohatersko walczyły, podczas gdy ksiądz Kordecki i mnisi oraz rycerze mężczyźni zapewne pod łóżkami ze strachu leżeli, wysuwając głowę tylko w czasie śniadania, obiadu, podwieczorku i kolacji oraz podobiadku. Jeszcze tej swojej intuicyjnej teorii na dokumentach nie sprawdziłem, ale jestem przekonany, że jest ona prawdziwa"."

    https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,28025025,piotr-niemczyk-wnuk-cata-mackiewicza-rudnicki-robi-z-mojego.html#S.W-K.C-B.1-L.1.duzy


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rudnicki klnie jak stu szewców w szewski poniedziałek. Jego sprawa.
      Piotr Niemczyk jest dla mnie autorytetem w swoim fachu.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że kobiety doskonale wiedzą, co myśleć o różnych rycerzach-platfusach (Maryi) itd., a przy okazji i paru Catów/Niemczyków złudzeń sobie nie robi.

      Usuń
  16. Zmutowane tygryski:
    http://www.listyznaszegosadu.pl/m/nauka/ojczyzne-wolna-od-gmo-zachowuja-pany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jakim lekarzem jest tygrysek, ale na biotechnologii się nie zna.
      Ale kwestia GMO nie jest jedyną, na której temat hordy (podobno) dziennikarzy i polityków (co nie dziwi, ale ja o politykach mam en masse bardzo złe zdanie, są oczywiście tu i ówdzie ludzie ogarnięci) wypisują i wygadują różne bzdury.
      Kiedyś wypowiadał się na ten temat Niesiołowski - co prawda nie biotechnolog, ale entomolog, ale w końcu profesor przyzwoitego uniwersytetu i to chyba nawet belwederski i nie z łapanki, albo jakiegoś nie do końca merytorycznego nadania.
      Z grubsza biorąc chodzi o to, że mniej więcej wiadomo jakie cechy w danym przypadku są pożądane - a więc np. płodność, albo odpornośc na jakieś szkodniki, etc. etc.
      Biotechnolodzy od inżynierii genetycznej wiedzą które geny za to odpowiadają, a dalej już jest technika. DNA roślin i zwierząt jest znacznie mniej skomplikowane niż w przypadku człowieka.

      Pomijając wszystko inne gatunek homo sapiens od niepamiętnych czasów modyfikuje geny roślin i zwierząt po prostu krzyżując rasy, czy hodując nowe odmiany roślin.
      Jedyna różnica jest taka, że w tej chwili człowiek zaprzęga do tego inżynierię genetyczną.

      Usuń
    2. I nie zdziwmy się, że owczarek niemiecki, albo inny nas kiedyś ugryzie - w końcu nie jest to uczciwy naturalny wilk, a wyhodowany przez miłośników GMO potwór.

      Usuń
    3. "[...]gatunek homo sapiens od niepamiętnych czasów modyfikuje geny roślin i zwierząt[...]

      A procesy, którym poddaje przygotowywane coś do zjedzenia w niesamowity sposób zmienia cechy tego, co nam Dobra Bozia dała do uzbierania i upolowania. To się ukrywa pod nazwą "kuchnia", ale po prawdzie to bardzo skomplikowana chemia. Nie rozumiem czemu szanujący naturę i Biblię tradycjonaliści nie protestują przeciw temu.

      Usuń
    4. Pracują nad tym na Kremlu.

      Usuń
    5. Hodowla to oczywiście również kuchnia. Pojawiło się to jednak nieco później niż niepamiętne czasy, ale i tak nikt z żyjących tego nie miał szansy zauważyć, gdyż działo się to jeszcze w starożytności.

      Pominę drobny szczegół, że jestem pewien, że większość tradycjonalistów po prostu Biblii nie zna, choć się na nią powołuje.

      Usuń
    6. Chwilowo szczepionki propagandowo dobrze idą, a nawet coraz lepiej, są w odwodzie "atom", GMO i glifosat, ale w razie czego Kucharz putina sięgnie po reakcję Maillarda (z McDonald's-ami byli na dobrej drodze). I nikt nie będzie myślał o Ukrainie, tylko o wielkiej kulturze rosyjskiej, ze szczególnym naciskiem na literaturę.

      Usuń
  17. Na ruskich padł blady strach...

    https://wyborcza.pl/7,75399,28035167,bialy-dom-w-poniedzialek-rozmowa-bidena-z-duda.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.2.duzy

    OdpowiedzUsuń
  18. Błąd redakcyjny.
    Łachudra/y.
    https://wyborcza.pl/7,75399,28034411,afera-pedofilska-w-kosciele-ratzinger-przeprasza-za-blad-redakcyjny.html

    OdpowiedzUsuń
  19. No całe szczęście; bo już się bałem, że przez niedopatrzenie może dojść do jakiejś strasznej tragedii.

    "W 2014 roku ks. Paweł Kubani sprowadził relikwie świętego do kościoła Świętego Krzyża w Krakowie[6]. Nabożeństwo ku czci św. Szarbela odbywa się w tej świątyni 30. dnia każdego miesiąca[7]. Rozpoczyna się ono o 16:30 modlitwą próśb i podziękowań, następnie o 17:30 odmawiany jest różaniec, a o godzinie 18:00 – msza św.[7]

    23 lipca 2017 roku pielgrzymi z Libanu podczas uroczystej mszy św. przekazali do Łagiewnickiego Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie relikwie I stopnia św. Szarbela – XIX-wiecznego pustelnika i uzdrowiciela[8]. Tym samym na terenie Krakowa wierni w dwóch świątyniach mogą modlić się i prosić tajemniczego mnicha o łaski dla siebie i bliskich. W Sanktuarium św. Jana Pawła II msza św. wotywna i nabożeństwo ku czci świętego odbywają się 28. dnia każdego miesiąca o godzinie 17:00[8].

    W 2021 roku relikwia świętego Szarbela została sprowadzona do kościoła św. Karola Boromeusza w Warszawie[9]."
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Szarbel_Makhlouf

    - a tak, to możemy być pewni, że chałwy nie zabraknie:

    "...warto osobiście przekonać się o potencjale Libanu – mówi „Parkietowi" Paweł Skutecki, poseł Kukiz '15, przewodniczący Polsko-Libańskiej Grupy Parlamentarnej.

    ....Georges Nasraoui, prezes firmy Sonaco al-Rabih, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Libańskich Przemysłowców. Jego firma produkuje śródziemnomorskie przekąski (m.in. chałwę) i chce je również sprzedawać do restauracji i sklepów w Polsce."
    https://www.parkiet.com/Gospodarka---Swiat/305129999-W-dawnej-Szwajcarii-Bliskiego-Wschodu.html

    - i żeby tylko św. relikwie wstawiły się za nami u kogo trzeba o ochronę naszych granic przed swoimi ziomkami...

    https://wyborcza.pl/7,75399,28037976,przywodca-libanskich-sunnitow-odchodzi-z-polityki-nie-ma-miejsca.html#S.main_topic_2-K.C-B.2-L.2.maly

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten Kapitonienko, to z Kremla nadaje:
    adamp_31426.01.2022, 08:43

    ,,Rosjanie zdają sobie sprawę, że żaden prorosyjski rząd nie będzie mieć na Ukrainie potrzebnego poparcia''

    Ciekaw jestem, czy Nikołaj Kapitonienko wie, że w Polsce Rosjanie przećwiczyli prorosyjski rząd z antyrosyjską retoryką.

    https://wyborcza.pl/7,75399,28038547,ekspert-z-kijowa-rosje-powstrzymuje-realna-ocena-jej-mozliwosci.html#S.tylko_na_wyborcza.pl-K.C-B.1-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  21. Wasch mir den Pelz, aber mach mich nicht nass...

    https://next.gazeta.pl/next/7,151003,28039579,sankcje-na-rosje-tak-ale-z-wyjatkami-niemcy-walcza-o-kluczowy.html#s=BoxOpImg4

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piorą ich ruscy (i nie tylko ich) bez namaczania od dawien dawna...
      ---
      Chleb chcą odebrać (łowcom skór)?

      https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,28036850,planisci-chcieli-rozbiorki-koszmarnego-pawilonu-na-pl-narutowicza.html?_ga=2.165021499.52088800.1603540204-1675887750.1603540204#S.main_topic_3-K.C-B.1-L.1.maly

      Usuń
  22. Oby nie...

    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,28036971,jesli-wejda-to-gdzie-mozliwe-scenariusze-inwazji-rosjan-na.html#s=BoxOpImg3

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejny Tartuffe...

    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,28040195,kulisy-wojny-w-nik-nieoficjalnie-blyskawiczna-akcja-zrobienia.html#s=BoxOpImg3

    OdpowiedzUsuń
  24. Roztropny gość

    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,28042313,celem-rosjan-nie-jest-kontrola-ukrainy-przy-pomocy-sily-gazeta-pl.html#s=BoxMMt1

    OdpowiedzUsuń
  25. Blog się czasem zawiesza - wczoraj nie było na niego metody...
    ---
    Rozmowy z h. Wszelkie podobieństwa z czymkolwiek są przypadkowe.
    https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,28038791,jedyny-wywiad-adolfa-hitlera-dla-polskiej-prasy.html#S.main_topic-K.C-B.1-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
  26. :-)
    Ale autorka ma na oko problem z tym co to jest rok przestępny...

    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,28044261,torun-tablica-dla-jaroslawa-kaczynskiego-ktory-nadepnal-na.html#do_w=46&do_v=142&do_st=RS&do_sid=288&do_a=288&s=BoxNewsImg3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dramatycznych sytuacjach ludziom wyostrza się poczucie humoru - ostatnia linia obrony...
      ----
      Te różne wosie naprawdę tak to widzą - i cieszą się z powtórki:
      https://wyborcza.biz/biznes/7,179195,28045582,gierek-smieszny-gierek-straszny-obejrzalem-z-zazenowaniem.html#S.main_topic_2-K.C-B.2-L.1.glowka:undefined

      Usuń
  27. „PanWrzdycki080927.01.2022, 21:42
    A dlaczego niby KRRT ma cos zrobic. To Tusk oskarzony o zdrade powinien pozwac TVP. Kwota powinna byc 7-cyfrowa (przeznaczona np. na StrajkKobiet) ale wygra jak w banku.”
    Jestem tego samego zdania. Jeśli Tusk będzie dalej taki pobłażliwy wobec bandziorów, to przegra.
    https://wyborcza.pl/7,75398,28048222,paski-tvp-szczujace-na-tuska-bezkarne-nie-bedzie-dzialan-w.html#S.main_topic_2-K.C-B.7-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiliby z takich procesów nieustający spektakl swoich marzeń...

      Usuń
    2. Dlatego taki proces powinien być poza krajem.

      Usuń
  28. Podświetlana gwiazda NATO...

    https://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,28048211,tak-gospodarzy-mon-przejrzelismy-wszystkie-umowy-zawarte-w.html?_ga=2.196955688.52088800.1603540204-1675887750.1603540204#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy

    - ale niby co innego i poco MON ma kupować?

    OdpowiedzUsuń
  29. https://next.gazeta.pl/next/7,151003,28048699,rzad-lata-kolejny-absurd-polskiego-ladu-nie-bedzie-skladki.html#s=BoxOpImg9

    Tam jest takich kwiatków na pęczki.
    Składkę zdrowotną płaci się też jak się kupi samochód ,,za złotówkę'' po spłacie leasingu, a potem go sprzeda. Od wartości transakcji sprzedaży...
    Jakie dobre paniska - mogliby sobie życzyć od obu transakcji... :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Miejmy nadzieję:

    bra-tanki28.01.2022, 13:43
    Moi drodz
    Ja już zrobiłem coming , że jestem absolwentem MGIMO.
    Ławrow jest moim starszym kolegą, bardzo inteligentnym .
    Dlatego mogę sobie pozwolić na dywagacje.
    To nie ma sensu.
    Rosjanie blefują, to jest ich styl i DNA, ale nie są wariatami.
    Zagrali w stylu chicken car game i przegrali.
    Teraz tylko trzeba im dać opcję ocalenia botoksowanej mordy i zbastują
    Ale bez.. korytarza...do Kijowa..
    Nie wolno pozwolić na pis dzielców mediacje, bo to ich produkt
    Radzieckich.

    https://wyborcza.pl/7,75399,28049885,trwa-wojna-nerwow-wokol-ukrainy-dzis-macron-rozmawia-z-putinem.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.1.duzy

    OdpowiedzUsuń
  31. Przeczytałam wszystko wszyściusieńko. Dzięki za wzystkie Wasze mądre opowieści. Polska to od 7 lat nie mój świat, a szkoda. I nie chodzi tu tylko o władzę a o ludzi wśród których mieszkam. Dopiero po wielu tygodniach zorientowałam się, że wszyscy fachowcy ( z wyjątkiem elektryków, którzy byli brani z Wrocławia) opuscili mnie, bo wiadomo, że nie jesteśmy pisowscy. Najpierw długie uzgadnianie, ustalanie materiałów (ogrodzenie, dach) a potem nagle - rejterada, nie odbieranie telefonów, zrywanie kontaktów, arogancja. Lub kłamstwa, że chory i zwija biznes. Potem odkrywasz, że jak najbardziej działa we wsi. Nie, to nie podejrzenia, to fakty. Reprezentanci pisu walczącego. Ktoś nam otworzył oczyska. Trudno. W tym sensie żałuję już dnia, kiedy się tu przeprowadziłam. Będziemy zresztą rozważać powrót do miasta, bo spływające prognozy opłat + ogrzewanie wbijają w fotel. Nie opłaciło się nam też pracować na emeryturze, wiedząc, że koszta będą rosły i nikt nam nic nie da. Żeby oni szczeżli pod płotem! Banda cholernych złodziei! Excusez s.v.p. Przy czym część rodaków zachwala ... czasy Gierka, bo wszedł właśnie bałwochwalczy film na ekrany, gloryfikujący tę postac jako "szlachetnego wizjonera", któremu SB rzucało "kłody pod nogi" (cytaty z ludu). W tym sensie kiedyś czasy PIS przejdą do historii jako Eldorado. ***** *** Miłego dnia, nie przejmujcie się mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z Wro nie możesz tych fachmanów ściągnąć?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Tak w ogóle to nie rozumiem dlaczego były strajki w 1970 skoro wtedy inflacja była w okolicy 1-2 %.

      Co tym ludziom odbiło?

      Tak było dobrze.

      Usuń
    4. Ten komentarz był powyżej, ale go usunąłem z uwagi na błąd. Poprawiłem i wkleiłam raz jeszcze.

      Co do Gierka.

      Inflacja:
      Przed 1970 - zawsze poniżej 5%
      1970 - 1,1%
      1971 - 0,1% otarcie o deflację
      1972 - 0%
      1973 - 2,8%
      1974 - 7,1%
      1975 - 3,0%
      1976 - 4,4%
      1977 - 4,9%
      1978 - 8,1%
      1979 - 7,0%
      1980 - 9,4%
      1981 - 21,2%
      1982 - 100,8%

      To oznacza, że za taki sam koszyk towarów za który pod koniec 1970 trzeba było zapłacić 100 zł - w 10 lat później trzeba było zapłacić prawie 156 zł.
      A pod koniec 1982 prawie 380 zł.
      A ze stówy odłożonej na książeczkę PKO w 1980 zrobiło się aż 134 zł w 1890, a pod koniec 1982 całe 142,5 zł.
      Pensje podwyższano/rewaloryzowano - ja pod koniec 1980 zarabiałem ca 160% swojej pensji postażowej - czyli ze stycznia 1975.
      Ale głównie z powodu podwyżki w połowie 1980.
      I zmiany systemu płac w branży w 1976 w związku z likwidacją podatku dochodowego.
      To dotyczyło zresztą wszystkich.

      Jakoś zawsze się zastanawiam...
      Skoro za Gierka było tak świetnie, to skąd się wziął Radom '76 i lato '80?

      Może mnie ktoś oświecić?

      A poważnie: wiadomo że w 1974 padła tzw. ,,reforma WOGów'' - co musiało zaowocować inflacją. Stąd te ponad 7%.
      Doraźne pomysły rządu + kredyty pomogły tylko trochę i to na krotko.
      Potem zaczął się tzw. ,,manewr gospodarczy'', a inflacja rosła, rosła, rosła...
      Jest świetna książka Kuczyńskiego ,,Po wielkim skoku'' - no książeczka. Gdzieś w domu jest. Opisuje zwłaszcza początkowego Gierka.
      Na studium doktoranckim na AE profesor Czerwiński (statystyka) w połowie '77 powiedział nam że rozruchy robotnicze będą w '79, a najpóźniej w '80.
      Facet był mądry.
      Gdy mi esbecja ,,przymkła'' promotora przez moment nawet rozważałem się do niego przenieść, ale perspektywa nowego tematu...
      Spasowałem.
      Chyba już nie żyje, bo już wtedy miał ca 70. A to ponad 40 lat temu.

      Usuń
    5. Błąd był w przecinku 😉

      Usuń
  32. Fajny spersonalizowany filmik dla darczyńców na WOŚP on-line.

    OdpowiedzUsuń
  33. Znakomity Bratkiewicz (b. ciekawa postać):

    https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,28048490,polska-sie-cofa-do-przedpokoju-polityka-zagraniczna-pis.html
    - wszystko wskazuje na to, że jest to komentator bra-tanki

    - inny jego artykuł sprzed paru miesięcy:
    https://wyborcza.pl/7,75968,27643355,czystka-w-msz-wyrzucony-dyplomata-bez-zahamowan-demaskuje-istote.html
    -----
    W kwestii filmu o Gierku: jest to ***owska agitka, upichcona za 3 grosze przez sługusów w rodzaju wosia. Trudno się dziwić, że trafia do ***swołoczy.

    https://wyborcza.biz/biznes/7,179195,28045582,gierek-smieszny-gierek-straszny-obejrzalem-z-zazenowaniem.html?_ga=2.226840217.52088800.1603540204-1675887750.1603540204
    ---
    annemarie,
    Od początku podejrzewałem, że nie znasz wsi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie 65+ za Śląska pamiętają jaki był wspaniały. Jak kazał rozpędzać wojsku, a milicji pałować protestujących.
      Był wtedy pierwszym sekretarzem KW w Katowicach.
      Gierek jest bliski ***iorom, mentalnie.
      Co do traktowania opozycji trochę dalej jednak od Iwana Groźnego niż PiS.
      A co do ignorancji ekonomicznej - ta sama kategoria.

      Co do wsi:
      to są w większości przeflancowani wiejscy zabużanie i ich potomkowie - blisko mentalnie spokrewnieni z wsią lubelską, podlaską i podkarpacką.
      Więc oczekiwać by rozumieli co to jest demokracja, trójpodział władzy, albo inny Monteskiusz...
      Żal mi Ani, że się tak nacięła.
      Oczywiście ci tam na wschodzie Polski tak jak ruskie, na dzień dobry gościnni, serdeczni, wódki naleją, ale mają oczekiwania, że ,,waadza da, bo waadza ma''. I są odporni na próby przekonywania i prędcy do chwycenia za sztachetę, albo siekierę, bo oni wiedzą. Albo probi wie.
      Oczywiście nie wszyscy. Ale jest wystarczająco duży odsetek nadający ton.

      To wcale nie musi być większość.
      Wystarczy rozwrzeszczane i aktywne ,,emblematyczne'' 7 procent populacji (w badaniach np. marketingowych od dawna zakładano, że jeśli coś jest dostępne dla 7% populacji, to jest ,,powszechne'' - szczerze: nie mam pojęcia dlaczego nie 2 x 3,141592, albo cokolwiek innego).

      Usuń
    2. Jak tam Kożuchowska gra Stachę G....
      Kożuchowskiej ojciec był mocno przyszwejsowany swego czasu do lokalnego Sromotniczka i spółki.

      Allors...

      Usuń
    3. Ja od urodzenia znam wieś zachodniomazowiecką. Relacje z ludźmi zależą od roli/pozycji/zasiedzenia w społeczności. Poglądy są drugorzędne, albo w ogóle bez znaczenia w układach win-win. Co jest zrozumiałe. Myślę, że tak jest z dowolnymi "tutejszymi" (tak jest we Francji). Miasto, to jest zupełnie inna sytuacja. W tej chwili (tak, jak w komunizmie) fachowców (nawet zupełnie niefachowych) po prostu nie ma. Tzn. gdzieś są, coś gdzieś robią, ale jest to (z wielu powodów) rynek pracownika, a nie pracodawcy (dotyczy to też np. Ukraińców, a oni poglądy mają w nosie).

      Usuń
    4. Ja większość życia spędziłem w Toruniu - czyli miasto spore. 7 lat z dzieciństwa - poza.
      Wieś znam z pobytów u rodziny - Pomorze wschodnie. Też raczej nie ma poglądów.

      Z fachowcami - jest problem. Wszędzie. Nawet z kucharzami udającymi hydraulików.

      Rok temu miałem problem, by znaleźć kogoś, kto mi zrobi porządne drzwi po 3 włamach do piwnicy. w końcu znalazłem, choć łatwo nie było.
      Większość jestem w stanie zrobić sam (ale czasem z powodu braku stosownych narzędzi trzeba wołać majstra).

      Gorzej w przypadku prac budowlanych. Tu się nie podejmuję.
      Nie położę gładzi - oczy.
      To samo z obrobką parkietu.
      No i nie grzebię przy gazie (z wyjątkiem czyszczenia palników).

      Znam co prawda faceta z firmą, ale do Ani miałby daleko.
      300 km z okładem.

      Usuń
    5. piesie...
      Swoją drogą podsunąłeś mi pomysł. Ukraińcy... Sam potrzebuję fachowców do prac których nie mogę sam zrobić.

      Usuń
  34. Jestem pełen podziwu dla dziennikarzy, którzy obserwują te szumowiny:

    https://wyborcza.pl/7,75398,27113034,miliony-z-niw-dla-fundacji-zwiazanych-z-wiceszefem-ordo-iuris.html

    https://wyborcza.pl/7,75398,28054648,skandal-obyczajowy-w-ordo-iuris-byly-wiceprezes-katolickiego.html#S.main_topic_2-K.C-B.2-L.1.maly:undefined

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przysłowia są mądrością narodów:
      np. takie: ,,Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą''.

      Usuń
    2. Oczywiście

      Usuń
  35. Jeszcze co do wsi: jest ona całkowicie zasiedlona przez uciekinierów - i ich potomków obecnie - z konkretnej dużej wsi, obecnie na Ukrainie, której część wymordowali banderowcy. Bardzo kultywuje się tu pamięc tego strasznego mordu. Mental sporej części mieszkańców bardzo kontrastuje z pobliskim dużym miastem. Wieś się bardzo rozbudowuje i rozrasta, ci "nowi" mają inne poglądy. ale nie integrują się, trzymają z daleko: my takiej postawy unikaliśmy od początku, jednak w czwartym roku mieszkania zraziliśmy do siebie proboszcza (opisywałam go tu kiedys pozytywnie, bo relacje były dobre), kiedy zignorowaliśmy formularz wrzucony nam do skrzynki. Należało podać swe dane, pesel, etc: przyrzec coniedzielną obecnośc na mszy i zadeklarować uczestnictwo w datkach (wysokośc sumy) oraz dyspozycyjnośc na rzecz kościoła. Kiedy nie zareagowaliśmy, dobrodziej i przestał nas nawiedzać (żadna strata) i udaje, że nas nie widzi, kiedy dawniej podchodził porozmawiać. Mamy oboje siwe włosy i kupę lat uczciwie przeżytych za sobą. Takie zachowanie uznałam za niepoważne. Wysoce niepoważne. Dla pociechy: na mojej ulicy jest trochę ludzi, z którymi da się żyć a najbliżsi sąsiedzi przez płot ( Vote > PIS) są serdeczni i możemy na sobie nawzajem polegać. We wsi jest zwyczaj, że kto na PIS, ten wywiesza polską flagę, tak na codzień. To znak rozpoznawczy "patriotów". W sumie, takich wsi jest też dużo pod Warszawą, też z flagami przy kominie. Co do Ordo Iuris, to oni - jak wiadomo - nie wierzą w to co głoszą, jest to pusta ideologia, która pozwala im się urządzić. Tu akurat idą wespół z Mejzą. Ludzie spodziewają się, że Mejza jest tak skompromitowany, że do życia publicznego wrócić nie może. Ja twierdzę, że jest tak bezczelny i podły, że może. Własnie zapisał się zaocznie na Wydział Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, skąd 7 lat temu wyleciał, skończywszy jakieś śmieszne studia licencjackie w prywatnej szkole. On powróci. W tym sensie to niebezpieczny kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak naprawdę kluczem jest probi.
      Typowy, archetypowy, wykopaliskowy z XIX-wiecznego zadupia zabitego dechami.

      Tak też myślałem.
      Od probiego bardzo dużo zależy.

      Tak nawiasem mówiąc żądanie PESEL w jego przypadku jest przestępstwem. W normalnym kraju można by go pociągnąć po sądach.

      A Mejza to facet, którego jak się wyrzuci drzwiami to wlezie oknem albo kominem.

      Usuń
    2. Tak, brak poczucia wstydu.

      Usuń
  36. PIESARES,
    Zainteresowałam się wyborami francuskimi w końcu, odkąd pojawił się Zemmour. Tak to wygląda obecnie, śledzę co pisze Marynia na facebooku a zwłaszcza jej wielbiciele. Znajomi Francuzi w korpo, biznesie etc głosują Macron, lewicowi (wykładowcy) Mme Toubira, część kadry naukowej albo Macron albo Toubira. Niestety, nasza francuska rodzina także częściowo .... Melenchon (eh oui), bo "i tak wszystko się rozegra w drugiej turze" - myślenie błędne, ale co poczniesz, gadaliśmy o tym dużo na Święta, na próżno.
    https://www.ifop.com/presidentielle-2022/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jak u nas brak sensownej oceny tego co jest naprawdę ważne i skupianie się na (często ważnych) detalach.
      To przerabialiśmy w przypadku Tymińskiego w 1990 - masa jego zwolenników głosowała na niego, bo w II turze poprą Mazowieckiego, ale wolą by zawalczył M. zawalczył z T. a nie z W. W. jawił się im jako kołek i prymityw, a Tymiński był przecież ,,z Hameryki'' i zrobił tam ,,karierę''.
      Normalka.
      Tak samo teraz Kukiz i jego zgraja tłumaczy swoje lizusostwo wobec PiS ,,bo on nas wysłuchał''.
      I nieważne kluczowe dla demokracji wolne media, bo przecież ważne są ,,sędziowie pokoju'' i inne JOWy (IMHO i jedno i drugie to kretyństwo).

      Czym się grzejecie? U bratowej okoliczni zafundowali sobie pompę cieplną.
      Co prawda ona potrzebuje prąd, ale wzięli też fotowoltaikę, a pompowanie to znacznie mniej prądu niż grzanie.
      Ponoć się opłaca. Nawet przy mniejszej opłacalności baterii słonecznej.

      Usuń
    2. Mamy ogrzewanie olejowe, jest czyste i nie sprawia kłopotu. Niestety z powodu cen paliwa, skoczyło dwukrotnie. klęska.
      Fotowoltaika na razie odpada.musimy szybko zrobić remont dachu. Impreza kosztowna.

      Usuń
    3. Mam świadomość, że to mocno kosztuje.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  37. annemarie,
    Lewica jest nieistniejąca, głosowanie na kogokolwiek z coraz liczniejszych kandydatów i kandydatek nie ma sensu. Ale nie dziwi mnie to, tak zawsze we Francji było - w pierwszej turze głosowanie na Arlette Laguiller żeby pokazać gest Kozakiewicza, a w drugiej, to zależy.
    Że Macron przejdzie do 2. tury, to raczej pewne. I że będzie miał przeciwko sobie albo Le Pen, albo Pécresse. W razie czego, to oczywiście trzeba głosować na Pécresse (Le Pen i ludzie wokół niej po prostu nie nadają się do rządzenia; niczym).

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie piszę, bo wena gdzieś uciekła albo się schowała, ale czytam wszystko. Bardzo interesujące, dzięki. 😘

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale poślę Wam link do tekstu starego, ale jarego ( z listopada 21). Uważam do za bardzo dobry,
    https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27768858,marcin-matczak-wladza-chce-podejmowac-decyzje-za-pilotow.html

    OdpowiedzUsuń
  40. KMI,
    Z Ukraińcami można trafić lepiej, lub gorzej, tzn. tak, jak z Polakami.

    OdpowiedzUsuń
  41. krol_wysp_tonga31 stycznia 2022 01:06

    @Anne - uważajcie na siebie, wieś to nie jest bezpieczne miejsce dla jajogłowych- drapieżniki krążą :/

    Jutro rano przyhodzi do mne jakiś człowiek podający się za hydraulika - będziemy wymieniać rury odpływowe z łazienki... Są żeliwne i tak stare jak blok, więc skorodowane do szpiku... Jeżeli nie odezwę się do kolejnej niedzieli to wiedzcie, ze hydraulik był fejkowy i umarłem jak u Hitchcocka biorąc prysznic u Obajtka (bo najbliżej mam do Orlenu ) Cóż to będzie za żałosny finał :P

    Czuwajcie, bo nie znacie akwenu ani akwarium, w którym Czerwony Październik wSieci złowicie:

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Irlandia-Po-protestach-rybakow-Rosja-przeniosla-manewry-poza-irlandzkie-wody-8268731.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Rury "zarastają kamieniem". W końcu światło jest tak małe, że trzeba je wymienić.

      Usuń
    3. Zarastanie kamieniem daje się usunąć. Nie trzeba wymieniać żeliwnych rur z tego powodu.
      Głównym składnikiem ,,kamienia'' jest węglan wapnia, więc nie powinno być dużych problemów z jego usunięciem.
      Żeliwo nie ma szans ,,przerdzewieć na wylot''.

      Usuń
    4. Jest cała masa środków do usuwania kamienia z rur żeliwnych. Ja bym jednak zaczął od domorosłej mieszanki - wsypać sodę oczyszczaną, zalać octem i zakorkować.
      Oczywiście jeśli sprawa jest zastarzała operację trzeba wielokrotnie powtórzyć.
      Nie da się tego załatwić ,,jednym ruchem'' - chyba, że rzeczywiście wymieniając rurę.
      Ale to ostateczność i IMHO prawie zawsze da się bez tego obejść.

      Usuń
  42. Smrodliwie...

    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/rosja-sie-zbroi-przy-polskiej-granicy-pojawiaja-sie-bardzo-grozne-rakiety/c5x3m1j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym szaleństwie jest metoda...
      https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,28061216,rmf-polska-jako-jedyna-zablokowala-w-ue-porozumienie-ws-prawa.html

      Usuń
  43. Ciekawe, czy Stanisław Obirek i Artur Nowak naprawdę myślą, że w kk chodzi o poszczególnych drani, czy z takich lub innych powodów udają, że w to wierzą. Oczywiście zrobili dużo, żeby ludzie mogli na kk spojrzeć trochę przytomniej (do oprzytomnienie były jednakowoż liczne powody co najmniej od 1,5 tys. lat). Ale ktoś w końcu będzie musiał powiedzieć, że kk został pomyślany, jako organizacja żyjąca z i dla rabunku, mordu i gwałtu. Historie poszczególnych potworów, aczkolwiek pouczające, przesłaniają sprawy zasadnicze.

    https://wyborcza.pl/7,75968,28061341,upadek-mitu-benedykta-xvi.html#S.main_topic_2-K.C-B.6-L.2.maly:undefined

    OdpowiedzUsuń
  44. Dla mnie nie było nigdy jakiegoś "mitu B XVI" bo jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary odsądził od czci i wiary - i prawa bycia czytanym - pana Anthony de Mello, podsuwając papieżowi stosowny dekret do podpisania. Stało się natychmiast jasne (dla tych, którzy chcieli myśleć o tym), że to jeszcze jeden tępak, który nie rozumie słowa pisanego jeśli nie jest pisane wedle przepisów o obowiązującym bełkocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kk ma zbyt duże doświadczenie z odszczepieńcami, żeby podejmował ryzyko.

      Usuń
  45. Gdybyśmy mieszkali na Księżycu, to można by powiedzieć, że mamy okazję obserwować ciekawe zjawiska. A tak, to chyba trzeba uznać te zjawiska za dużo bardziej, niż ciekawe.

    https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,28061099,general-wywiadu-o-czterech-scenariuszach-na-wojne-rosji-z-ukraina.html?_ga=2.123038223.52088800.1603540204-1675887750.1603540204#S.tylko_na_wyborcza.pl-K.C-B.2-L.1.maly

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie jest tak źle, jak by się można było obawiać:

    https://tvn24.pl/biznes/z-kraju/tvn24-ifakty-tvn-liderami-rynku-rekordowy-wynik-tvn24-wyniki-za-styczen-2022-roku-5582043

    OdpowiedzUsuń
  47. Szczęśliwie Tusk zrozumiał, że nie może być petentem.

    hrabiacosel02.02.2022, 06:21

    BLOK DEMOKRATYCZNY.
    Zdolny do WSPÓŁPRACY w imię Racji Stanu
    WYGRA dla NAS, dla KRAJU.
    A dla reszty, w tym liderów NIEZJEDNOCZONEJ kanapowo-partyjniackiej opozycji mam takie oto przesłanie:
    "Kot może zostać, reszta WY*******Ć"
    Bo już ręce opadają ...

    https://wyborcza.pl/7,75398,28063463,nowy-pomysl-tuska-zamiast-zjednoczonej-opozycji-koalicja-chetnych.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy

    - Kobosko, Mucha, Pełczyńska-Nałęcz, Cichocki, Bury, itd... czy zaczynają się już powoli budzić, czy jeszcze im szumi?

    https://youtu.be/AfGQR6MAZwQ

    - rok temu (Boni z Sienkiewiczem p.B. dziękują, że się pohamowali):

    https://polskatimes.pl/trwa-marsz-holowni-polska-2050-staje-sie-coraz-wazniejsza-na-polskiej-scenie/ar/c1-15414719

    OdpowiedzUsuń
  48. Ale ma gadane ten trojański konik
    https://wyborcza.pl/7,162657,28064563,szymon-holownia-odpisuje-stanislawowi-brejdygantowi-na-apel.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.1.glowka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowotok.

      Usuń
    2. W polskiej kulturze ludowej funkcjonuje przysłowie o krowie, która dużo ryczy...

      Usuń
    3. To jest krowa, która nie tyle mało daje, ile dużo bierze ;)

      Usuń
  49. Znowu się rozłamują 🤪
    https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,28068638,rozlam-w-warszawskiej-nowej-lewicy-ponad-300-osob-odchodzi.html?

    OdpowiedzUsuń
  50. Ciekawe, co tam znowu knują, żeby Czechów i Unię dalej oszukiwać? Bo w ich uczciwe zamiary nie wierzę.
    https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,28070808,trwa-konferencja-premierow-polski-i-czech-ws-kopalni-turow.html?

    OdpowiedzUsuń
  51. No to czekamy na dementi premiera Czech.
    https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,28073500,premier-morawiecki-skarga-republiki-czeskiej-ws-kopalni-turow.html?

    OdpowiedzUsuń
  52. Długonosy jak zwykle skłamał
    https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,28075270,morawiecki-pieniadze-za-kopalnie-turow-przeslane-skarga-z.html?

    OdpowiedzUsuń
  53. Jakby ktoś się mocno nudził, to popełniłem nowy tekst...
    Jakby ten ktoś nie miał nic lepszego do roboty - ewentualnie może sobie poczytać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz